czwartek, 14 maj 2015 12:00

KONKURS ! Wygraj książkę: "Zdradzone ideały"

Napisane przez Wydawnictwo REPLIKA
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
 flarismBitwy powietrzne II Wojny Światowej to przysłowiowi "my" i "oni". Znamy dużo historii opowiadających o bohaterstwie lotników, którzy walczyli po stronie koalicji antyhitlerowskiej ("my"). A czy znacie historie tych, którzy ukrywają sie za określeniem "oni"? To też młodzi ludzie, niestety skażeni hitlerowską propagandą i zakłamaną historią. Dla nich "my-oni" miał całkiem odwrotne znaczenie. Czytając tą książkę prawdopodobnie zadacie sobie pytanie dlaczego musiało do tego wszystkiego dojść i czy było możliwe zatrzymanie tego szaleństwa.

 Może nawet uda wam się znaleźć podobne sytuacje w dzisiejszym świecie polityki międzynarowej. Tą ocenę pozostawiam Wam, drodzy Czytelnicy. Książkę możecie już zakupić (jest dostępna na rynku wydawniczym już od początku maja) lub możecie wygrać ją w naszym konkursie.

Oto zasady konkursu: Dwie osoby, które do dnia 22.05.2015 do godziny 20:00 udzielą prawidłowej odpowiedzi na nasze pytanie i zostaną wylosowane ze wszystkich uczestników konkursu, dostaną od redakcji książkę "Zdradzone ideały". Szczegóły dotyczące sposobu głosowania pojawią się tuż po zakończeniu konkursu na profilu Facebook - AVIATION24.PL tj. między 20:00-21:00 22.05.2015. Nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Was do naszej kolejnej zabawy.

KONKURS ZAKOŃCZONY. KSIĄŻKI WYGRALI: PAULINA STACHYRA i MACIEJ OLESZKO. GRATULUJEMY !!!

Zadanie konkursowe brzmi: WYMIEŃ NAZWĘ JEDNEGO DOWOLNEGO SAMOLOTU OPISANEGO WE FRAGMENCIE KSIĄŻKI UMIESZCZONYM NA NASZYM PORTALU.

Odpowiedzi prosimy udzielać przez formularz na stronie TUTAJ
Prosimy o wpisanie w formularzu
- Imienia i Nazwiska;
- Adresu mailowego;
- Temat: KONKURS
- Treść: ODPOWIEDŹ z umieszczoną poniżej klauzulą o treści: Akceptuję regulamin konkursu i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach przeprowadzenia konkursu, zgodnie z Ustawą z dn.29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późniejszymi zmianami);

REGULAMIN KONKURSU:
1. Organizatorem konkursu jest portal AVIATION24.PL, a sponsorem nagrody wydawnictwo REPLIKA.
2. Na poprawne odpowiedzi czekamy do dnia 22.05.2015 do godz. 20:00.
3. Odpowiedzi należy przesyłać przez formularz kontaktowy na stronie AVIATION24.PL
4. Warunkiem wzięcia udziału w losowaniu jest przesłanie poprawnej odpowiedzi oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych na potrzeby Konkursu.
5. W dniu 22.05.2015 nastąpi losowanie nagród wśród osób, które udzieliły poprawnej odpowiedzi i spełniły warunek z pkt.4.
6. Osoby wylosowane w konkursie zostaną poinformowane o wygranej drogą mailową, a nagrody zostaną przesłane listem poleconym lub paczką pocztową.
7. Dane zwycięzców zostaną opublikowane na stronie AVIATION24.PL oraz na stronie FACEBOOK.COM
FRAGMENT KSIĄŻKI : "Zdradzone ideały" autorstwa pilota Hans-Ekkeharda Boba
"Nasi inżynierowie lotniczy oferowali niemieckim pilotom myśliwskim fascynujące maszyny. Messerschmitt Me 262 – pierwszy myśliwiec odrzutowy na świecie – tchnął w nas na powrót odrobinę nadziei. Wobec ponad dziesięciokrotnej przewagi liczebnej Amerykanów potrzebowaliśmy samolotu, który byłby lepszy niż wszystkie inne samoloty. Taki właśnie miał być odrzutowy myśliwiec Me 262. Bardzo się ucieszyłem, kiedy dostałem przydział do Ergänzungs-Jagdgeschwader 2 na lotnisku Udetfeld na Gónym Śląsku57. EJG 2 pod dowództwem porucznika Wernera Andresa dzieliła się na dwie grupy. W pierwszym lotników przeszkalano na Me 262, a w drugim – na Me 163, pierwszy na świecie samolot rakietowy. Zbudowany w układzie bezogonowym Me 163, zwany „rakietowym jajkiem”, napędzany był silnikiem Waltera o mocy, która pozwalała mu osiągnąć wysokość dziesięciu tysięcy metrów w dwie minuty.
Na rok 1944 było to niesamowite i wyjątkowe osiągnięcie. Silniki rakietowe budowane wówczas przez Waltera stały się pierwszymi krokami na drodze do napędu rakietowego pocisków V2. Późniejsze olbrzymie rakiety stosowane przez Amerykanów i Rosjan, w tym księżycowa rakieta Saturn, aż po dzisiejsze pociski międzykontynentalne powstały na bazie wczesnych prac z V2 prowadzonych przez Wernhera von Brauna. Rakietowy samolot był w praktyce latającą bombą. Napędzający go silnik Waltera mieszał w komorze spalania specjalne składniki paliwa, C i T (wypełniające całą dostępną przestrzeń), inicjując eksplozję, która poprzez dyszę z tyłu rozpędzała myśliwiec.
Oba komponenty paliwa były tak łatwopalne, że po zetknięciu się dwu kropel strzelał płomień wysoki na dwa metry.
Jako że przewody paliwowe często bywają nieszczelne – o czym wie każdy mechanik – łatwo sobie wyobrazić, że z tego właśnie powodu samolot mógł w każdej chwili eksplodować. Można także sobie wyobrazić, że zarówno pracujący przy nim mechanik, jak i pilot byli w czasie obsługi cokolwiek niespokojni.
Z drugiej strony właściwości lotne tej maszyny były wyjątkowe i kusiły każdego pilota, aby zabrał ją w powietrze. Miałem wykonać próby z nowym uzbrojeniem tego myśliwca, ale niestety nigdy do tego nie doszło. Lotnisko Udetfeld trzeba było ewakuować ze względu na zbliżających się Rosjan.
Jednostka przeniosła się do Sprottau (Szprotawy) na Śląsku. Po krótkim odpoczynku wznowiliśmy loty próbne i niebawem miałem je rozpocząć i ja. Nie można jednak było już zdobyć paliw C i T, gdyż transport kolejowy Rzeszy osiągnął kres możliwości, a specjalne paliwo można było transportować tylko w specjalnych wagonach. Nie miałem jednak nic przeciwko lotom na odrzutowym myśliwcu Me 262, który wydawał mi się bardziej interesujący.
Ale nieszczęścia zwykle chodzą parami – tu również potrzebne było specjalne paliwo, tak zwane J2, którego nie sposób było zdobyć. Wychodziło na to, że byliśmy odcięci od wszelkich dostaw zaopatrzenia. Sytuacja była kiepska: młodzi, dobrze wyszkoleni piloci musieli siedzieć i szukać sposobów na nudę. Tymczasem tysiące Amerykanów, Brytyjczyków i Rosjan hasało po niemieckim niebie. Dodatkowo otrzymaliśmy przykrą wiadomość: Sowieci dotarli już na Śląsk i zbliżali się do lotniska w Sprottau.
Pewnego dnia, kiedy w domku obok lotniska zajmowałem się papierkową robotą i swoim ekwipunkiem, byłem tak bardzo zajęty, że nie zwróciłem uwagę na pospieszną ewakuację lotniska. Najwyraźniej zapomniano o mnie i tak siedziałem sobie w swoim gabinecie i zajmowałem się dokumentami. Sowieci dopadliby mnie i wzięliby do niewoli, gdyby nie porucznik Karl „Batzi” Kröll, który nagle wpadł do środka i blady ze strachu zameldował, że lotnisko opróżniono, nikogo już nie ma, Sowieci są tuż obok, a z całego personelu Luftwaffe zostaliśmy tylko my dwaj.
Jak okiem sięgnąć, nikogo już nie było, ale Kröll widział stojącego między drzewami Messerschmitta Bf 108, który wydawał się sprawny i najwyraźniej został zapomniany. Przyznał, że nie jest pilotem, toteż nie był w stanie ocenić, czy Bf 108 był zdatny do lotu. Samolot ów był cywilnym poprzednikiem Bf 109, była to czteromiejscowa maszyna pasażerska, ujmując to najprościej: czteroosobowa powietrzna limuzyna. Pobiegłem za Batzim do lasu i ku swojemu zaskoczeniu przekonałem się, że stoi tam gotów do startu, zatankowany samolot. Sytuacja była niewiarygodna, jak sen, a nie jawa: nikogo jak okiem sięgnąć, Sowieci niedaleko od lotniska, a tu samolot czeka, żeby wystartować? Czy to na pewno nie sen? Bez wahania sięgnąłem po korbę, wskoczyłem do kabiny, odpaliłem silnik – na szczęście zareagował od razu – i na pełnym gazie wykołowałem spomiędzy drzew, po czym rozpędziłem samolot po pasie w kierunku zachodnim.
Leciałem tuż nad wierzchołkami drzew, żeby nie zwrócić uwagi nieprzyjacielskich myśliwców. Po kilku skokach na większą wysokość dotarliśmy na wysunięte lotnisko Esperstedt w Saksonii, dwadzieścia pięć kilometrów na południowy zachód od Halle. Udane lądowanie we własnym gnieździe. Mieliśmy szczęście, że udało nam się uciec. Jaki los spotkałby mnie bez Batziego? Sowiecka niewola ze wszystkimi znanymi skutkami? Niewyobrażalne!
Jest taka przyjemna powojenna anegdotka związana z lotniskiem Esperstedt pod Bad Frankenhausen, która pokazuje, jakie to się w życiu zdarzają zbiegi okoliczności. W 1945 roku mieszkaliśmy, jako oficerowie EJG 2 wyposażonej w Me 163 i Me 262, w przypominającej zamek posiadłości obok tegoż lotniska. Posiadłość otaczał ogromny park z wiekowymi drzewami. Kiedy opowiadałem tę historię żonie, powiedziała mi, że jej rodzina (uchodźcy z Pomorza) też pomieszkiwała w tym domu.
I tak w 2003 roku pojechaliśmy do Bad Frankenhausen, zobaczyć miejsce, w którym prawie się spotkaliśmy. Wyglądało niemalże identycznie, obudziło w nas wiele wspomnień. Znaleźliśmy też w parku owe olbrzymie drzewa, pod którymi niegdyś wypoczywaliśmy. Rozminęliśmy się wówczas o kilka dni."

 Wierna do końca służba Führerowi w walkach nad Polską, na Froncie Zachodnim i Wschodnim. Blisko siedemset lotów bojowych na różnych typach Messerschmittów, w tym pierwszym myśliwcu odrzutowym Me 262. Sześćdziesiąt zestrzeleń. Oto Hans-Ekkehard Bob – jeden z asów II wojny światowej.
 Piloci myśliwscy to specjalny rodzaj ludzi. Nie każdy może dostąpić zaszczytu pilotowania kosztownej maszyny i w tej kwestii nic nie zmieniło się od początku istnienia lotnictwa. Piloci to również doskonały „materiał” na pierwsze strony gazet. Łatwo policzyć ich zwycięstwa, które rozbudzają wyobraźnię. Mogą być wzorem do naśladowania dla ludzi młodych. Nie inaczej było podczas II wojny światowej w Niemczech – tam też stanowili elitę.
 Wyczyny pilotów niemieckich wzbudzają podziw nawet dzisiaj. Promowani jako mający pomóc w odbudowie i utrzymaniu prestiżu wielkich Niemiec, podlegali bezustannej indoktrynacji. Hans-Ekkehard Bob nie jest tu wyjątkiem.
 Jego książka to swego rodzaju studium skuteczności propagandy nazistowskiej wobec ludzi młodych oraz skutków, do jakich doprowadziło polityczne zwycięstwo NSDAP. Przedstawia wizję świata, który oni podziwiali, i jest w swej narracji bardzo sugestywna.

 

Książka ukazała się w sprzedaży na początku maja 2015 r. Patronat nad nią objął min. portal aviation24.pl .

 

Opis książki i materiały: Tomasz Nowak - wydawnictwo: REPLIKA

 

Czytany 5649 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 grudzień 2016 13:04

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top