wtorek, 27 październik 2015 10:25

„Samolot tu zawsze był.” (nie)Ulotna historia (nie)jednego samolotu

Napisane przez Katarzyna Hadała
Oceń ten artykuł
(1 głos)
flarismGdyby nie ten samolot … W sumie wszystko to właśnie przez ten jeden samolot … Chociaż tych modeli wyprodukowano kilkaset, w tym przypadku chodzi właśnie o ten jeden – wyjątkowy TS-8 Bies o numerach bocznych SP-CMG. Chodzi o samolot z Tuchowa, którego nie ma tam, gdzie zawsze był. Co myślisz patrząc na to zdjęcie? – zapytałam Magdę. – No samolot, dzieci – od razu wiadomo, że ustawiane … Eeee tam, to takie „wycieczkowe” zdjęcie w sam raz do rodzinnego archiwum. Pewnie ktoś powiedział im, żeby stanęły pod samolotem i ładnie uśmiechały się „do zdjęcia.”

I jak zwykle w przypadku takich ustawianych zdjęć  z tych zabiegów nic nie wyszło. Ale mieszkańcy małopolskiego Tuchowa z nieukrywanym sentymentem patrzą na to „wycieczkowe” zdjęcie, bo do głosu wracają wspomnienia o szczególnym samolocie.
Zatem, dla porządku: kim jest Magda? To współczesna, zbuntowana nastolatka, z pokolenia „selfie”, które korzysta z aparatu fotograficznego z niemal identyczną częstotliwością jak chiński turysta podczas wycieczki po Europie. Jednak równocześnie irytuje się widząc owe „wycieczkowe”, być może nieco pozbawione spontaniczności fotografie.  
Nie trudno domyślić się jak dziś mogłoby wyglądać takie zdjęcie – młodych ludzi na tle starego samolotu. „Odlotowe selfie” z pewnością bardzo szybko rozeszłoby się w sieci z mniej lub bardziej pozytywnych powodów. Jednak wtedy to były całkiem inne czasy...

Fotografia archiwum z profilu FB: "Samolot tu zawsze był" - za zgodą inicjatorów akcji

Tuchów to niewielkie miasteczko na południu Polski, w województwie małopolskim.  Z czego słynie? Ratusz, remiza, liceum, klasztor, kilka zakładów pracy, do granicy i nad rzekę blisko… Miasteczko zamieszkane przez prawie 7000 osób na dobrą sprawę nie wyróżnia się niczym szczególnym. Gdyby nie fakt, że mieszkał tu także pilot Antonii Schabowski. Ale niezbyt długo, bo: najważniejsze dla niego było lotnictwo i niemal za wszelką cenę, w trudnych powojennych czasach, starał się urzeczywistnić chłopięce marzenia i rozwijać skrzydła swojej pasji. Zaczynał od szybowców. W 1953 r. ukończył Szkołę Orląt w Dęblinie, po czym jako „niepewny element”, w stopniu oficera został skierowany do aeroklubu w Warszawie. Potem był Rzeszów i mistrzostwo Polski w akrobacji samolotowej oraz wiele innych wyróżnień i odznaczeń lotniczych. Kapitan-pilot nigdy jednak nie zapomniał skąd pochodzi i z lubością latał nad rodzimym Tuchowem. A wtedy: głowy tuchowian podnosiły się do góry, spojrzenia goniły „tańczącą” w powietrzu maszynę. Pilot zadziwiał mistrzowskimi akrobacjami. W pamięci ówczesnych widzów zachował się nawet pewien powtarzalny, charakterystyczny element, który wykonywał każdorazowo latając nad Tuchowem: Samolot wyprowadzony w górę robił rundę nad miastem i – kiwając skrzydłami na pożegnanie – odlatywał w kierunku lotniska w Rzeszowie.    
Polacy wykazują sporo dziwnego sentymentu do archiwalnych zdjęć, pomników, postumentów i … samolotów w ogródku. W gruncie rzeczy nic w tym złego, że niemal każdy – no może z wyjątkiem aktywnych zawodowo pilotów – chciałby mieć samolot na swoim terenie, który góruje nad ogrodzeniem posesji.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com
Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


Statki powietrzne z odzysku umieszczane są na skwerach miast, na „dzień dobry” i „do zobaczenia”, na podwórkach szkolnych, osiedlach, skrzyżowaniach dróg, przy zakładach pracy; adaptowane na lokale gastronomiczne, restauracje, pizzerie lub hotele; są ozdobą stacji benzynowych, zakładów naprawy pojazdów, firmują centra handlowe, strzegą gospodarstw rolnych, kąpielisk i wreszcie przypominają o osiągnięciach i czynach ludzi lub zdarzeniach, które rozegrały się przed laty w danym miejscu. Bez względu na charakter tej nowej roli, dla niejednej takiej maszyny  to szansa na  „drugie życie”.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


Prawdopodobnie w 1975 roku do Tuchowa przybył jedyny, unikatowy TS-8 Bies SP-CMG. Nie wiadomo skąd, jak i kiedy dokładnie tam pojawił się. Pewne jest, że ten szkolno-treningowy samolot  ofiarował mieszkańcom Tuchowa kapitan Schabowski. Ulokowano go na postumencie, przed budynkiem miejscowego TS „Sokół”, gdzie stał przez blisko ćwierć wieku. Pod perełką polskiej awioniki spotykali się młodzi i starsi tuchowianie, z okazji i bez, przed i po lekcjach.  – To był też taki kierunkowskaz. Szukałeś kogoś,  nudziłeś się w domu – szedłeś pod samolot. Tam zawsze działo się coś interesującego – opisuje Maciej. W 1998 roku został zabrany do remontu i słuch po nim zaginął. Po siedemnastu latach od zniknięcia samolotu-pomnika, trzej pasjonaci lotnictwa z Tuchowa, lokalni patrioci – Maciej Karpiel, Leszek Budzik i Seweryn Gierałt przypominają historię tuchowskiego Biesa. Chcą ten wyjątkowy egzemplarz odnaleźć i przywrócić miastu. –  Bies to Dar, który trafił do Tuchowa, bo ludzie mieli gest i  marzenia, a Antonii je zrealizował – wyjaśnia Leszek. Dlatego zainicjowali akcję pt. „Samolot Tu Zawsze Był.”
We wrześniu 1998 roku, w „Dzienniku Polskim” pisano, że ustawiony wówczas na cokole samolot był wielokrotnie dewastowany przez chuliganów dlatego władze miasta rozważały oddanie go na złom. Jednak aeroplanem udało się zainteresować prywatnego właściciela skansenu lotniczego z Sokołowic – czytamy w artykule pt. „Bies trafił do skansenu.” Problem w tym, że owy skansen lotniczy jest niczym widmo – nie do zlokalizowania. –Trochę trudno być w miejscu które nie istnieje. Szukamy informacji na temat miejsca gdzie znajduje się samolot – żalą się miłośnicy płatowca. Jakkolwiek faktem jest, że w tym czasie do władz miasta z oficjalną prośbą o nieodpłatne przekazanie tego samolotu zwrócił się Marian Hołda, który podając się za pasjonata lotnictwa zaoferował remont modelu, zaprezentowanie go na jubileuszowej wystawie przemysłu lotniczego we Wrocławiu, a w przyszłości może i nawet prawdziwe przywrócenie mu skrzydeł. Posiadam wiele części, które pasowałyby do tego samolotu […] różnego rodzaju przyrządy oraz agregaty pokładowe, elementy pneumatyki oraz silnik lotniczy typu WN-3. Istnieją więc duże szanse na to, aby w przyszłości doprowadzić ten samolot do dobrego wyglądu – pisał do władz miasta w uzasadnieniu swojej prośby. Niestety na tych „skrzydlatych słowach” się skończyło, a tuchowski Bies ulotnił się bez śladu.
Zastanawiające … Ale po co tyle szumu o jeden, zużyty samolot? W dodatku: w złym stanie technicznym, zdewastowany […] który stwarzał wręcz zagrożenie dla przechodzących obok niego osób. Tak burmistrz Tuchowa uzasadnił konieczność usunięcia Biesa z miasta. W pamięci młodszych mieszkańców zachował się podobny obraz: - Ster urwany, piloci wyrwani z kabiny, szyby porozbijane, śmigło skradzione – wystawał tylko kikut. Tak pamiętam ten samolot … – pisze Tomek komentując jedno z archiwalnych zdjęć Biesa zamieszczonych na facebookowym profilu akcji. Ale potem dodaje: - Kto by pomyślał, że tak za nim kiedyś zatęsknimy.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


W Polsce powszechne jest umieszczanie samolotów-pomników z bardzo różnych powodów. Właściwie to należałoby odróżnić samoloty-pomniki (tzn. takie, które stoją na cokołach, postumentach, dla upamiętnienia czegoś tam) od samolotów, które po prostu ludzie kupili od wojska ratując je przed złomowaniem, w celach kolekcjonersko-prywatno-hobbystycznych. Bądź w celach jak najbardziej handlowych - wyjaśnia grek na Forum dyskusyjnym strony odkrywcy.pl.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


W zamieszczonym tam wątku pt.: „Gdzie w Polsce są jako pomniki samoloty” internauci przytaczają lokalizacje, gdzie uziemiono nielotne cuda techniki. Pabianice – przy rozwidleniu dróg, Łuków – na osiedlu przy skręcie do dworca PKP, Bielany, Miastko, Warka, Zamość, Piła, Ostrów Wielkopolski – przy wjeździe na Krotoszyn, Radomyśl Wielki, Grudziądz, Rędzików, Łódź, Gdynia, Rudka, Ksawerów - przy szkole ogrodniczej, Orneta, Warszawa i Dęblin – obowiązkowo, Biała Podlaska, Pińczów, Świdwin – przed dworcem PKS … To tylko parę przykładów miast, w których można dostrzec „strzelający w niebo” samolot . Forumowicze piszą: jest, ale piszą też: Kiedyś w Otwocku był Mig, ale już go nie ma […] strasznie go hołota zniszczyła. W Krotoszynie też był samolot, ale pozostał po nim jedynie smutny postument – dowiadujemy się z ww. Forum.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


Czy to nie zadziwiające, że ludzie którzy podczas wystaw lotniczych zrobią niemal wszystko, żeby móc, choć przez moment, poczuć się jak prawdziwy pilot i zasiąść za sterami tych maszyn,  potrafią też doprowadzić – często bardzo zasłużone maszyny – do stanu, w którym nikt nawet nie chce na nie spojrzeć?
Samoloty kolekcjonował też Marian Kapusta z podkarpackiej Olchowej. Ustawione w niecodziennej konfiguracji statki powietrzne nie umknęły oczom mieszkańców wsi: Najciekawszy przykład z mojej okolicy: przy obwodnicy Sędziszowa Małopolskiego stoją 2 prywatne Migi 23, w kamuflażu. Ustawione dziobami do siebie, w odległości 100-200 metrów od drogi, w szczerym polu. Pomiędzy nimi... piramida. Pomniejszona kopia piramidy Cheopsa, ze zbalowanej słomy... Robi to wszystko dziwne wrażenie […] oprócz tego na podwórku parę kilometrów dalej ma Miga-21, Mi-2, AN-2. Mimo, że ten zbiór wyglądał dość awangardowo to jednak wystawa wywołała pozytywne wrażenia u spottera Jarka Chęcińskiego z aerospotter.com, który w 2007 roku sfotografował poszczególne egzemplarze. Cztery lata później zrobił to ponownie  i zauważył, że ta hobbystyczna kolekcja niszczeje.  Wrak samolotu z krakowskiego 13 PLT: brak silnika, skrzydła leżą obok – oparte o szopę, zaraz za Iskrą 108 – zniszczone płócienne pokrycie. Na kadłubie widać godło pułku, a spod wierzchniej warstwy farby wychodzi poprzednia warstwa – pisał o PZL An-2. Samoloty ustawione na podmokłej łące nie były poddawane żadnym pracom konserwatorskim, a właścicielowi najwyraźniej zabrakło funduszy lub pomysłu na właściwe zagospodarowanie takiego sprzętu.


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com
Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com
Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


Wśród tych nieudolnych, często nieco dziwacznych prób reaktywowania różnorodnych statków powietrznych pojawiają się także takie napawające optymizmem. Gorzycki TS-8 Bies 0916 ma ponad pół wieku. Od 30 jest chlubna wizytówką Zespołu Szkół w Gorzycach. Po tym jak legenda polskiego lotnictwa uległa wypadkowi w wyniku wycinki drzew, podjęto decyzję o ratowaniu samolotu, który do dziś dumnie prezentuje się na terenie „szkoły z samolotem.”


Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


Również w podkrakowskim Andrychowie nikt nie wyobraża sobie tego miasta bez kultowego Lima-2. Samolot ustawiono w Andrychowie na cześć lotników poległych podczas II Wojny Światowej. Od blisko 40 lat był symbolem miasta i darem Ludowego Lotnictwa Polskiego.   Mieszkańcy zorganizowali nawet zbiórkę pieniędzy na remont samolotu-pomnika, którego koszty oszacowano na 45 tys. zł. Po licznych zabiegach lokalnego stowarzyszenia Lim-2 przejdzie gruntowny remont w Muzeum Lotnictwa w Krakowie i powróci do Andrychowa.


Foto: Katarzyna Hadała
Foto: Jarek Chęciński - www.aerospotter.com


250 sztuk samolotów TS-8 Bies wyprodukowanych w Polsce, a wśród nich ten jeden, który kilkanaście lat temu postawiono w Tuchowie. Rozumiem, że piloci na swój sposób przywiązują się do maszyn, którymi latają, ale czy to nie irracjonalne żeby zabiegać o samolot z drugiej, a nawet z trzeciej ręki? Tym bardziej, że historia tuchowskiego samolotu nie odbiega zbytnio od schematów nabywania i pozbywania się tego typu maszyn.  Racjonalnie nic w tym dziwnego, że zużyte cuda techniki lotniczej finalnie lądują na szrotach, a prywatne kolekcje podniebnych maszyn, najczęściej na skutek braku środków, w dobie dynamicznego rozwoju technologicznego zamieniają się w cmentarzyska samolotów.


Jednak w przypadku niektórych takich emerytowanych samolotów wcale nie chodzi o racjonalne podejście. Kiedy dowiedziałem się, że samolot [przyp. red. – tuchowski Bies] zostanie wywieziony chciałem go zabrać na mój ogród […] przechować, aby kiedyś można było go znowu gdzieś zainstalować. Niestety spóźniłem się z ofertą o jeden dzień. Mieszkałem zbyt daleko. Dzisiaj żal. Tyle wspomnień wywieziono wraz z samolotem – pisze Mirosław. Zmieniają się czasy, ludzie, styl życia, samolotów – przynajmniej tych na niebie – przybywa, a umiłowanego przez tuchowian Biesa jak nie było, tak nie ma … Czy wróci? Nie wiadomo…


Fotografia archiwum z profilu FB: "Samolot tu zawsze był" - za zgodą inicjatorów akcji


W sumie to po co Wam dziś ten samolot? – nieśmiało pytam organizatorów akcji. – Żeby znów znalazł się wśród na. I żeby nasze dzieci mogły kiedyś pod nim posiedzieć tak jak my za młodego i nasi rodzice w kwiecie wieku, gdy nie było Internetu i komórek zawsze można było spotkać się "pod Samolotem” – puentują. Podejmuję jednak ostatnią próbę zaproponowania alternatywnego rozwiązania:  A gdyby tak w Tuchowie zamiast Biesa numer SP-CMG pojawił się jakiś inny, historyczny model z odzysku? – Jaki inny?! Rani nam pani serca. Przepraszam za niezrozumienie. – Oooo nie! My chcemy Dar, który zniknął! To musi być ten sam Bies  –  odrzucają propozycję.

Autor artykułu: Katarzyna Hadała

Zdjęcie tytułowe: fot. arch. z profilu FB udostępniony za pozwoleniem inicjatorów akcji ”Samolot Tu Zawsze Był”
Zdjęcia w artykule: fot. arch.”Samolot Tu Zawsze Był”, Jarek Chęciński - http://aerospotter.com, Katarzyna Hadała

 

Czytany 4575 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 grudzień 2016 12:04

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top