piątek, 22 wrzesień 2017 10:06

Rozmowa z autorem książki "Legenda Dywizjonu 303" - Arkadiuszem Pilchem.

Napisane przez Aviation24.pl
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Źródło zdjęcia: Aviation24.pl / Red Źródło zdjęcia: Aviation24.pl / Red

Podczas "Skrzydeł nad Kazimierzem" spotkaliśmy autora książki "Legenda Dywizjonu 303" - Arkadiusza Pilcha. Postanowiliśmy zadać mu kilka pytań na temat jego najnowszej opowieści o bohaterskich polskich lotnikach.

Mariusz Barszcz: Na początek proszę opowiedz kilka słów o sobie. Czym zajmujesz się na co dzień? Jakie są twoje związki z wojskowością i lotnictwem?

Arkadiusz Pilch: Co do wieku mam już z górki, lata lecą a ja dalej piszę do szuflady w końcu doszedłem do wniosku, że najwyższy czas, aby w końcu ujawnić co w niej zostało złożone… a leżą w niej opowiadania, dramaty, powieści, bajki, wiersze, piosenki. Jestem również autorem odznak wojskowych jednostek, w których służyłem 9 plm, Pracowni Urządzeń Treningowych w WSOSP i 4 SLSz. Moje scenariusze filmowe czekają w wytwórniach filmowych na lepsze czasy z powodu tego, że są wysoko budżetowe. Ostatnio, aby je ratować postanowił nadać im formę prozatorską i tak powstała powieść pt. „Legenda Dywizjonu 303”. Zmierzyłem się z tym tematem, bo w młodości latałem na myśliwcach typy Lim i Mig. Niebawem ukaże się „Cyberarkadia” – science fiction, potem planuje wydać „Poczwara”- fantasy. „Piekło czy Niebo” – nawiedzony kryminał, a co dalej będzie czas pokaże…

MB: No właśnie odnośnie tworzenia grafiki dla odznak wojskowych … to prawda, że do swojej książki również stworzyłeś okładkę i ilustracje? Możesz nam o tym opowiedzieć?

AP: Moje zdolności plastyczne wykorzystałem do zaprojektowania okładki i zilustrowania mojej powieści. Nawiasem mówiąc okładka ma w swoją wymowę, otóż śmigło atakującego samolotu przechodzi w kosę znaku Dywizjonu 303. Hurricane strzela i między innymi trafia w autentyczny znak Dorniera przedstawiający diabła strzelającego z pistoletu i oddającego kał w kształcie bomby….

MB: Kiedy zainteresowała ciebie tematyka podjęta w powieści – czyli bitwa o Anglie?

AP: W młodości lubiłem literaturę o tematyce lotniczej, a zaczęło się od lektury szkolnej, czy Dywizjonu 303 Arkadego Fidlera, oczywiście fascynowałem się książkami innych autorów, ale nie będę ich wymieniał, aby kogoś nie pominąć, to spowodowało, że w wieku 17 lat zapisałem się do Aeroklubu Krakowskiego gdzie latałem na szybowcach. W ten sposób zapadłem na nieuleczalną chorobę zwaną lotnictwem i wylądowałem w Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej, gdzie miałem przyjemność wysłuchać wspaniałych wykładów z historii lotnictwa przeprowadzanych przez dr płk Andrzeja Przedpełskiego.

MB: To ten Pan zrobił recenzję tej książki, jako historyk wojskowości?

AP: Tak, dał mi parę dobrych rad, których posłuchałem i byłem mile zaskoczony, kiedy znawca i twórca wielu książek historycznych poświeconych lotnictwu stwierdził, że jest pozytywnie zaskoczony jej ciekawą formą ujmującą tak trudny temat w sposób dramatyczny, wzruszający i dowcipny. Przyznał, że zaskoczyła go duża ilość zawartych w dialogach autentycznych wypowiedzi, relacji, meldunków i telegramy, które znalazłem w opracowaniach naukowo historycznych, oraz w słynnych dziennikach podporucznika Ferićia, kronikarz Dywizjonu 303, zresztą zostałem wyróżniony Jego pozytywną opinią, którą oczywiście zamieściłem w książce, za co Mu jeszcze raz dziękuję przy okazji naszej rozmowy.

MB: Jak zauważył płk Przedpełski czerpałeś wiedzę z opracowań światowej sławy znawców bitwy o Anglię?

AP: Korzystałem z opracowań dostępnych na rynku księgarskim, a mam tu na myśli przede wszystkim Jacka Kutznera i jego książkę pt. „Dywizjon Myśliwski w bitwie o Wielką Brytanię”, Richarda Kinga, który napisał „Dywizjon 303 walka i codzienność”, oraz relacje małżeństwa amerykańskich dziennikarzy Lyne Olson i Stanley Cloud zawarte w utworze pt. „Sprawa Honoru – Dywizjon 303 Kościuszkowski”. To oczywiście główne pozycje, ale zacząłem od przestudiowania twórczości głównego bohatera mojej powieści, czyli Witolda Urbanowicza. W autobiograficznych utworach opisał swoje przeżycia a ja wybrałem z tego bagażu wspomnień najpiękniejsze fragmenty i wkomponowałem je w mozaikę fabuły mojego utworu.

MB: Witold Urbanowicz, legendarny Dowódca Dywizjonu 303, bohater Bitwy o Anglię i as myśliwski, to znana postać historyczna, wspominałeś mi przy okazji innej rozmowy, że na Jego temat w IPN odnaleziono dokumenty dotyczące współpracy z UB, na którą się zgodził podczas ostatniego aresztowania w roku 1947?

AP: Dziękuję, za to pytanie, podejmuje ono ważny temat … Moja powieść zaczyna się właśnie od aresztowania Urbanowicza przez UB, kiedy odwiedził Polskę Ludową, jako przedstawiciel American Overseas Airlines i sekretarz zarządu Związku Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej w Nowym Jorku. Na temat tego znanego na świecie lotnika, znanego nawet w Chinach, bo jak wszyscy wiemy latał na ochotnika w „Latających Tygrysach”. Wypada zatrzymać się w tym miejscu, chociażby, dlatego, że zostało nazwanych jego imieniem wiele instytucji państwowych, między innymi 4 Skrzydło Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Uważam, że należy tą sprawę wyjaśnić do końca, bo Ten człowiek na to zasługuje.

MB: Sugerujesz, że jego dobre imię jest szargane?

AP: Niczego nie sugeruję, pragnę tylko zwrócić uwagę na parę oczywistych faktów z Jego życia i poruszyłem te wątki w swojej powieści. Urbanowicza wręcz prowokowały służby UB, tak aby go można było aresztować. Otóż w jednym z warszawskich hoteli zaczepił paru pułkowników Ludowego Wojska Polskiego, mówiąc do nich, że prawdziwi pułkownicy zostali na zachodzie, oczywiście ci ludzie o tym zameldowali UB i został zatrzymany. Następnie, gdy go wypuszczono kręcił się w pobliżu jednostki wojskowej na Okęciu gdzie wcześniej służył a przecież wiedział, że obiekty wojskowe są pilnowane. Czyli nawet prowokował służy UB, aby zwrócili na niego uwagę, czy to nie jest zastanawiające?

MB: Nawet bardzo, to wszystko powinno być sprawdzone przez historyków, to niezwykle ważne dla naszej historii, jak sądzisz, dlaczego tak się zachowywał i prowokował UB?

AP: Sądzę, że kiedy amerykańskie instytucje zdecydowały się wysłać Urbanowicza do Polski Ludowej musiał otrzymać zgodę odpowiednich służb, to oczywiste. A więc zapewne jakiś przedstawiciela wywiadu amerykańskiego postawił Go przed faktem, że wydadzą mu zgodę na ten wyjazd pod warunkiem, że opisze, co tam się w tej Polsce Ludowej „wyprawia” i czy to prawda, w jaki sposób traktuje Urząd Bezpieczeństwa żołnierzy walczących na zachodzie, którzy wracają do ojczyzny. Ponadto jak to bywa w takich wypadkach zostawiono mu furtkę, czyli jeśli go aresztują może pójść na współpracę…

MB: Czyli sugerujesz, że Urbanowicz stał się podwójnym szpiegiem i pracował dla amerykańskiego wywiadu?

AP: Z pewnych źródeł dowiedziałem się, że obecnie to jest właśnie sprawdzane w dokumentacji wywiadu amerykańskiego, bo jego meldunki i przekazywane informacje ze Stanów Zjednoczonych nic ważnego nie wnosiły a wręcz wprowadzały w błąd Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, gdyby to wszystko zostało potwierdzone byłby bohaterem również okresu powojennego, no może nie na skalę Kuklińskiego, ale niewątpliwie znaczyłoby to, że działał przeciwko komunistycznemu systemowi, który zniewolił jego kraj i więzi żołnierzy „wyklętych”. I należy mu się za to jakiś medal lub inne wyróżnienie.

MB: Tak, zapewne historycy to wyjaśnią, Ten bohaterski człowiek zasługuje na to, aby dbać o Jego dobre imię, ale proponuję powrócić to Twojej osoby, chciałabym się dowiedzieć, kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł napisania „Legendy Dywizjonu 303”?

AP: Ta powieść to efekt dwuletniej pracy nad scenariuszem filmowym, otóż jak to opisałem we wstępie do mojej książki, podczas oglądania filmu pt. „Eskadra Czerwone ogony" George'a Lucasa o pierwszych afroamerykańskich pilotach walczących podczas II Wojny Światowej stwierdziłem, że tak dłużej nie może być. Nawet Czesi wyprodukowali film o swoich pilotach walczących w Wielkiej Brytanii pt. „Ciemnoniebieski świat”, a my?

MB: Zapewne znany jest tobie temat produkcji filmu „Dywizjon 303”. Ile ma wspólnego ten projekt z twoim?

AP: Tak, znam ten projekt firmy producenckiej FilmMedia SA. Życzę producentowi Panu Jackowi Samojłowiczowi wszystkiego dobrego w jego pracy, niech o Dywizjonie 303 powstanie wiele filmów fabularnych i dokumentalnych. Mój scenariusz jednak różnił się od scenariusza powstającego filmu. Posiadał on wątek, który dotyczy udziału amerykańskich pilotów z 7 Eskadry Kościuszkowskiej w wojnie polsko bolszewickiej 1920 roku, chcę przez to zainteresować producentów amerykańskich.

MB: Mówiłeś mi, że ta powieść ma na celu promować scenariusz, który już istnieje, i gdyby nie on to nie powstałaby Legenda Dywizjonu 303?

AP: Tak, trafiłeś w samo sedno. Moją przygodę z pisarstwem zacząłem od wierszy i opowiadań, oraz scenariuszy, które obecnie leżą w różnego typu wytwórniach filmowych i czekają na lepsze czasy ze względu na to, że są wysokobudżetowe. I kiedy już straciłem nadzieję, że zaistnieją na ekranach kin wpadłem na pomysł, aby nadać im prozatorską formę. To, dlatego w mojej powieści narrator jest w formie pierwszej, czyli opisuję zdarzenia w czasie teraźniejszym tu i teraz, jest napisana w sposób obrazowy, pełen metafor. Z tego, co się już zdążyłem zorientować po opiniach czytelników moja historia jest porywająca, bardzo dobrze się czyta i wprowadza w stan jakby się oglądało film i o to mi właśnie chodziło.

MB: Które fragmenty książki zostały stworzone tylko i wyłącznie przy pomocy twojej wyobraźni? Czy są fragmenty fikcyjne, odautorskie?

AP: W tło historyczne Polski Ludowej wplotłem opowieść o Witoldzie Urbanowiczu wykorzystując fakt jego obecność w ojczyźnie w roku 1947, w swojej autobiograficznej powieści pt. Myśliwcy opisał jak postanowił odwiedzić swoją jednostkę, czyli 1 PL na Okęciu i został zatrzymany przez UB. Nic nie wiemy jak wyglądało jego przesłuchanie, nie ma żadnych danych na ten temat i stwierdziłem, że to dobry pretekst, aby przedstawić sytuację naszej ukochanej ojczyzny w czasie jej tragicznych przeżyć po klęsce wrześniowej jak i problemy, jakie ją dotknęły po wojnie. Dzięki temu miałem możliwość poruszyć sprawy Powstania Warszawskiego i Katynia. Przesłuchiwany Urbanowicz mówi o tym prowokowany przez śledczego i cyklicznie przechodzi do wspomnień o tym, co przeżył w czasie bitwy o Wielką Brytanię. Ponadto wracając do tematu pytania, jeśli chodzi o mój osobisty wkład w historię, na przykład to, że młodzi piloci słabo znali język angielski to oczywiście fakt, ale już sposób prowadzenia zajęć przez piękną nauczycielką, która wpadła w oko głównemu bohaterowi jest moją inicjatywą itd., itd. Nawiasem mówiąc to byli młodzi mężczyźni, jak to mówią z krwi i kości i nie mogłem pominąć prawdy, że stali się sławni, atrakcyjni w tamtych wojennych czasach, co pociągało za sobą liczne romanse. Oczywiście opisałem je anonimowo, aby nie urazić się rodzinom, które przecież jeszcze żyją, jedynie opowieść o przygodzie erotycznej Zubacha jest prawdziwa, sam ją opisał. Jednym słowem historia przeplata się z moją wyobraźnią, ale mam nadzieję, że zbytnio nie narażę się historykom. Ponadto starałem się wprowadzać w dialogach trochę zabawy i dowcipu, aby stały się przeciwwagą tych strasznych wojennych dni, kiedy nasi myśliwcy walczyli na śmierć i życie w obronie wolnej polski, której jak wiemy niedoczekani się. Zapraszam również Tych którzy interesują się filozofią chrześcijańską do kazania, które przytaczam po śmierci kpt. Paszkiewicza, na stronie około 270-dziesiątej, oparłem je na kazaniach Mistrza Echarta znanego mistyka katolickiego. No i na koniec nie mogłem pominąć faktu, że Rząd Anglii uległ polityce Stalina i nie zaprosili Wojsko Polskie na Paradę Zwycięstwa w 1946 roku..

MB: Jak godziłeś pracę nad książką z obowiązkami domowymi/służbowymi? Co na to wszystko Twoja Droga Żona :) Na pewno jest z Ciebie niezmiernie dumna, podobnie jak dzieci :).

AP: Jestem już na emeryturze, ale pracuję jeszcze, jako pracownik RON na ¾ etatu w 41 Bazie Lotnictwa Szkolnego. Tak, więc mam więcej czasu wolnego, niż kiedy byłem czynnym żołnierzem zawodowym. Chciałbym podziękować swojej żonie Katarzynie, która mnie często wspierała i nawet czasami przejmowała obowiązki domowe, które do mnie należały…. Teraz staram się jak mogę wynagrodzić rodzinie ten zajęty czas, książka dobrze się sprzedaje i planuję dla niej spełnienie jakiegoś pragnienie, z tego, co wiem to marzy o urlopie w Grecji, mam nadzieję, że znowu nie ogarnie mnie tęsknota za pisaniem…

MB: Z którym ze swoich bohaterów związałeś się najbardziej? Którego losy wywarły na Tobie największe wrażenie?

AP: Oczywiście z głównym bohaterem tej powieści.

MB: Czy planujesz kontynuację powieści lub ewentualnie pracę nad kolejnymi książkami?

AP: Tak, jeśli chodzi o powieść historyczną to zbieram materiały na temat Skalskiego, kolejnego asa myśliwskiego z czasów wojny, mam już nawet tytuł - Legenda Cyrku Skalskiego.

MB: Kiedy ruszają spotkania autorskie?

AP: Cały czas jestem zapraszany na jakieś ważne wydarzenia i staram się jak mogę wszystkich zadowolić, ale nie wszędzie mogę być. Ostatnio dostałem zaproszony na zawody Zielony 15 sierpnia byłem obecny na wspaniałej imprezie w Muzeum Sił Powietrznych, czyli na Letniej Nocy w Muzeum, oczywiście zaistniałem 18 sierpnia na święcie 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego, 26 sierpnia na Air Show i jak już Wiesz 09-10 września na Skrzydła w Kazimierzu Dolnym. Zapraszam wszystkich czytelników mojej powieści na kolejne spotkania, o których będę pisał na facebooku i na waszym Portalu, chętnie napiszę dedykację i porozmawiam o treści w niej zawartej. Jeśli w paru momentach tej powieści wzruszyłem i rozbawiłem, to myślę, że osiągnąłem swój cel….

Rozmowę z Arkadiuszem Pilchem przeprowadził Mariusz Barszcz.
Źródło zdjęć: Aviation24.pl / Red

Czytany 660 razy Ostatnio zmieniany piątek, 22 wrzesień 2017 11:05

Artykuły powiązane

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top