wtorek, 24 październik 2017 15:13

„Piloci” są mieszaniną wybuchową teatru i kina - pisze Michał Kwieciński – reżyser, producent i scenarzysta.

Napisane przez Teatr Muzyczny Roma
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Źródło zdjęcia: Teatr Muzyczny Roma Źródło zdjęcia: Teatr Muzyczny Roma

Jak możemy przeczytać na internetowej stronie Teatru Roma: - Recenzje krytyków teatralnych czy dziennikarzy z dziedziny kultury i sztuki są dla nas równie ważne, co opinie miłośników teatru i naszych szanownych widzów, którzy co wieczór wypełniają widownię Teatru ROMA.

W miniony weekend na widowni „Pilotów” zasiadał Michał Kwieciński – reżyser, producent i scenarzysta, założyciel Akson Studio. Prywatnie wielbiciel i znawca teatru musicalowego. Spektakl „Piloci” tak bardzo przypadł mu do gustu , że postanowił przelać swoje wrażenia na papier. I my chętnie upubliczniamy tę, jakże ważną dla nas opinię: - Byłem w Teatrze „Roma” na „Pilotach”. I co? I fantastycznie. Będąc w Nowym Jorku czy Londynie zawsze chodzę na musicalowe nowości. Lubię to. Uwielbiam „Chorus Line”, „42 ulicę ”, czy „Billy’ego Elliotta”. Teraz będę wspominał „Pilotów”. Są takie momenty, kiedy jestem dumny, że w Polsce coś się udaje. Jest unikalne i światowe. Nowe przedstawienie Wojciecha Kępczyńskiego jest tego właśnie dowodem. Świetne i oryginalne: libretto, muzyka, choreografia. Po prostu! Podziwiam Zespół „Romy”. Perfekcyjnie zdyscyplinowany i zgrany. Idealnie roztańczony i rozśpiewany. Zaskoczyła mnie bardzo scenografia wymyślona z wielkim smakiem i rozmachem, a zarazem niezwykle skomplikowana technicznie. Ale techniki się nie czuje. Czuje się film. W ogóle „Piloci” są mieszaniną wybuchową teatru i kina. Wydaje mi się, że sceny bitew powietrznych nie będą ciekawsze w fabule o „Dywizjonie 303”. Podobny zachwyt budzą kostiumy. Setki kostiumów. Wszystkie mają swój wdzięk i klasę. Tak, jak powinno być w teatrze muzycznym. W oryginalnym libretcie mamy czytelnie nakreślony prawdziwy epizod z historii II wojny światowej (szczęśliwie bez martyrologii i patosu) połączony z bardzo ciekawym, niejednoznacznym melodramatem w stylistyce lat czterdziestych, w aurze cinema noir. Zestawienie bardzo odważne i ryzykowne. Udało się. Zakończenie jest tak zaskakujące i nietypowe, że dla samej ostatniej sceny warto się wybrać na „Pilotów”. Naprawdę!

Źródło informacji: Teatr Muzyczny Roma

Czytany 1294 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 24 październik 2017 15:17

Artykuły powiązane

Top