wtorek, 28 listopad 2017 10:49

Technoapokalipsa – z tarczą, ale którą? Przygotowania do misji PROBA-3.

Napisane przez Aviation24.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Źródło zdjęcia: http://www.esa.int Źródło zdjęcia: http://www.esa.int

Groźba katastrofalnej burzy słonecznej jest realna, a wraz ze wzrostem naszego uzależnienia od nowoczesnych systemów łączności jej potencjalne niszczące oddziaływanie rośnie. Amerykanie proponują wysłanie w kosmos urządzenia za 100 mld dolarów, które miałoby odbijać pędzącą w stronę Ziemi plazmę.

Europejczycy mają jednak świadomość, że o burzach słonecznych wciąż wiemy za mało i przygotowują misję PROBA-3, która ma poszerzyć naszą wiedzę na ten temat. Nad ważnymi elementami tej misji, która wkrótce wkroczy w decydującą fazę, pracuje także polski Creotech Instruments S.A.

W 2022 roku grupa dezerterów z pozaziemskiej kolonii Calantha przechwyciła i zdetonowała ładunek nuklearny nad Los Angeles. Eksplozja wywołała potężny impuls elektromagnetyczny (eng. electromagnetic pulse – EMP), który zniszczył bazy danych i archiwa potężnej Tyrell Corporation. Atak, który w założeniu miał przynieść wolność dziesiątkowanej w licznych pogromach populacji Replikantów doprowadził także do globalnego krachu na giełdach i kryzysu żywnościowego. Promieniowanie elektromagnetyczne wyemitowane w czasie eksplozji zniszczyło sprzęt elektroniczny i elektryczny w całym kalifornijskim megapolis doprowadzając do technologicznej zapaści tamtejszej gospodarki. Odbudowa i nadrobienie strat rozwojowych zajęło dekadę, a zdarzenie przeszło do historii jako ‘Blackout’.

W najnowszym kinowym hicie z udziałem Harrisona Forda i Ryana Goslinga „Blade Runner 2049” ‘Blackout’ został jedynie wspomniany, jako ważny i przełomowy moment w najnowszej historii dystopijnego uniwersum, któremu początek dało opowiadanie Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach” z 1968 roku. Rozwinięcia tego wątku podjął się Shinichirô Watanabe, który wyprodukował krótką animację „Blade Runner Blackout 2022”, wspierającą promocję kinowego hitu i utrzymaną w stylistyce japońskiego anime. Produkcja to typowy spin-off, czyli historia poboczna, pogłębiająca ciekawe wątki głównego story. W tym wypadku animacja Shinichirô Watanabe rzuca nieco światła na zdarzenie, które odcisnęło silne piętno na cywilizacji zrośniętej z technologią. Katastrofa miała wymiar lokalny i była kolejną odsłoną cywilizacyjnego konfliktu między ludźmi i androidami, ale jej skutki odczuwalne były na całym globie.

Groźna twarz dawcy życia

Impuls elektromagnetyczny (EMP) to fala uderzeniowa złożona z cząstek obdarzonych ładunkiem, głównie elektronów. W wyniku wybuchu bomby jądrowej powstaje promieniowanie gamma, które, oddziałując z powietrzem, jonizuje jego atomy i rozpędza elektrony, które stają się źródłem promieniowania elektromagnetycznego. Te zaś jest w stanie uszkadzać i niszczyć urządzenia i całe układy elektroniczne.

Jednak eksplozja nuklearna to nie jedyne możliwe źródło EMP. Wywołać go mogą także inne, bardziej naturalne zjawiska takie jak uderzenie pioruna, które jest w stanie „usmażyć” pobliskie obwody elektryczne, np. linię przesyłową, telefoniczną, czy domową instalację elektryczną oraz podłączone do niej urządzenia. Jednak żaden piorun, ani nawet największy stworzony przez człowieka ładunek jądrowy nie jest w stanie doprowadzić do zniszczeń w skali globalnej. Taką mocą dysponuje tylko Słońce.

- Silne burze słoneczne, będące w istocie potężnymi eksplozjami na powierzchni naszej gwiazdy, wiążą się z wyrzucaniem w przestrzeń kosmiczną ogromnych ilości energii i materii. Część wyrzucanych w kosmos naładowanych cząstek dociera do Ziemi i wywołuje na naszej planecie tzw. burze magnetyczne – wyjaśnia dr Grzegorz Brona, Prezes Creotech Instruments S.A. – Burze te, w zależności od swojej siły, mogą uszkodzić satelity telekomunikacyjne, zakłócić transmisje radiowe w atmosferze Ziemi, a nawet spowodować zniszczenia w infrastrukturze energetycznej. Takie zjawiska towarzyszyły nam od wieków, ale wraz z rozwojem technologii ich niszczący potencjał rośnie wraz ze wzrostem uzależnienia naszej cywilizacji od systemów elektronicznych i elektronicznej komunikacji – dodaje Brona.

Zorza polarna na Karaibach

Do największej w nowożytnej historii burzy magnetycznej doszło w 1858 roku. 1 września angielski astronom Richard Christopher Carrington zaobserwował silny rozbłysk na powierzchni Słońca, który doprowadził do wyrzutu ogromnej ilości masy w postaci obłoku plazmy z prędkością znacznie przekraczającą prędkość wiatru słonecznego. Obłok dotarł do Ziemi po 18 godzinach i wywołał burzę magnetyczną, która spowodowała awarię sieci telegraficznych w całej Europie i Ameryce Północnej. Zorza polarna widoczna wówczas na całym świecie, została zaobserwowana nawet na Karaibach.

- Naukowcy szacują, że gdyby burza słoneczna, do której doszło na powierzchni Słońca w 1859 roku, miała miejsce dzisiaj, doprowadziłaby do katastrofalnych zniszczeń w infrastrukturze telekomunikacyjnej, satelitarnej i energetycznej w skali globalnej i spowodowała bezprecedensowe straty materialne liczone w bilionach dolarów. Według szacunków przedstawionych w raporcie Narodowej Akademii Nauk USA z 2009 roku naprawa zniszczeń wymagałaby wydania nawet 2 bilionów dolarów w samach Stanach Zjednoczonych. To ponad 10% rocznego PKB tego kraju – mówi dr Grzegorz Brona z Creotech Instruments S.A. – To zagrożenie na tyle realne, że kwestią otwartą pozostaje nie to, czy do takiego zdarzenia może dojść, ale to kiedy do niego dojdzie – podsumowuje Brona.

Jednym ze skutków burz magnetycznych jest powstawanie dużych ilości azotanów, których ślady i stężenie w kolejnych latach prześledzić można analizując skład rdzeni lodowców. Badania wykazały, że tak potężne zakłócenia magnetyczne jak to w 1858 roku zdarzają się średnio raz na 500 lat. Jednak nasza dzisiejsza wiedza o procesach zachodzących w gwiazdach nie pozwalają nam przewidzieć kiedy po raz kolejny tak silny wyrzut plazmy się wydarzy, czy dotrze do naszej planety i jakie zniszczenia wywoła.

Strategia obronna: duża tarcza, czy mała tarcza?

Manasvi Lingam i Abraham Loeb z amerykańskiego Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w pracy naukowej „Impact And Mitigation Strategy For Future Solar Flares”, opublikowanej we wrześniu tego roku, przedstawili futurystyczną koncepcję wyniesienia w kosmos ważącej 100 tys. ton instalacji, która miałaby ochronić Ziemię przed pędzącymi od strony Słońca masami plazmy.

Miedziana cewka, zwana magnetycznym deflektorem, miałaby zostać ustawiona w odległości 329 tys. km od naszej planety, a jej zadaniem byłoby odbijanie pędzących w naszym kierunku podmuchów słonecznego wiatru. Naukowcy szacują, że koszt wyniesienia instalacji w przestrzeń kosmiczną powinien zamknąć się w kwocie 100 mld dolarów. Tyle mniej więcej ‘warta’ jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, czyli najdroższa instalacja kosmiczna w historii.

Trudno jednak powiedzieć, czy poniesienie tak wielkich kosztów przyniesie zamierzony efekt. Naukowcy przyznają bowiem, że wciąż bardzo mało wiedzą o zjawiskach zachodzących na powierzchni Słońca. Naszą wiedzę na ten temat poszerzyć ma misja Europejskiej Agencji Kosmicznej o nazwie PROBA-3, której elementem także jest tarcza.

Celem misji, w której uczestniczy także firma Creotech Instruments S.A., będzie badanie zewnętrznych warstw atmosfery Słońca, czyli tzw. korony słonecznej. PROBA-3 składać się będzie z dwóch, współdziałających ze sobą, statków kosmicznych. Pierwszy wyposażony zostanie w kamerę oraz teleskop do obserwacji korony słonecznej. Drugi, w kształcie tarczy, będzie miał za zadanie manewrować wokół pierwszego w taki sposób, żeby zasłaniać tarczę Słońca w momencie, w którym wykonywana jest fotografia korony.

- Operację tę można porównać do zaćmienia Słońca, gdzie pierwszy pojazd jest obserwatorem wykonującym zdjęcia i pomiary, a drugi, na podobieństwo Księżyca, zasłania tarczę Słońca – tłumaczy dr Grzegorz Brona, Prezes Creotech Instruments S.A. – Dzięki temu zabiegowi urządzenia i czujniki zamontowane na pierwszym statku będą mogły dokładnie zbadać słoneczną atmosferę, zwaną koroną słoneczną. Naukowcy wierzą, że badania korony słonecznej pozwolą uzyskać wiedzę na temat interakcji pola magnetycznego Słońca z cząstkami wiatru słonecznego.

Misja Europejskiej Agencji Kosmicznej PROBA-3 ma rozpocząć się w 2018 lub 2019 roku. Wtedy oba komponenty mają zostać wyniesione na wysoką orbitę Ziemi. Będzie to pierwsza w historia misja kosmiczna, w której dwa instrumenty kosmiczne stworzą ścisłą formację i będą operować razem w warunkach głębokiego kosmosu. Pierwsze z urządzeń, zaopatrzone w kamerę i teleskop ma ważyć około 340 kg, a drugi pojazd nie więcej niż 200 kg.

W chwili obecnej finalizowany jest proces projektowania kluczowych podsystemów misji. Wypracowywany jest tzw. Critical Design Review, czyli dokument formalizujący to, jak zbudowane będą poszczególne elementy misji i jak przebiegać będzie produkcja, integracja i przygotowanie do wyniesienia w kosmos poszczególnych jej elementów. Dokument ten zamyka ponad 2 letni okres projektowania misji. Następnym etapem będzie produkcja.

- Faza Critical Design Review jest niezwykle złożona, gdyż w projekcie uczestniczy kilkadziesiąt firm i instytucji z kilku krajów europejskich. Sprawdzana jest zgodność projektu z kilkoma tysiącami wymagań założonych na początku fazy projektowej – wyjaśnia dr Grzegorz Brona - Fragmenty opracowane przez poszczególne podmioty muszą do siebie idealnie pasować i współgrać jako całość na orbicie. Jeden drobny błąd na tym etapie projektu może spowodować niepowodzenie całej misji. Dlatego dokumentacja badana i testowana jest zgodnie z rygorystycznymi wymaganiami Europejskiej Agencji Kosmicznej, które są znacznie bardziej ścisłe niż wymagania NASA. Trudno się temu dziwić, gdyż naukowcy i inżynierowie pracujący przy tej misji mówią kilkoma językami, a często stosują także różne układy jednostek miar – dodaje Brona.

***

Creotech Instruments S.A. (CTI) To spółka założona przez grupę wybitnych polskich naukowców. Firma konsekwentnie rozwija swoje kompetencje w zakresie projektowania i montażu elektroniki wysokiej niezawodności. Creotech Instruments od 2012 roku funkcjonuje na rynku jako spółka akcyjna i uczestniczy w szeregu prestiżowych projektów kosmicznych, m.in. związanych z poszukiwaniem śladów życia na Marsie, badaniem tajemniczych rozbłysków promieniowania gamma w wysokich warstwach ziemskiej atmosfery, czy ze śledzeniem, potencjalnie groźnych dla Ziemi obiektów przelatujących w jej pobliżu oraz tzw. ‘kosmicznych śmieci’ krążących wokół naszej planety. Creotech Instrument wyspecjalizował się także w produkcji oraz dostarczaniu podzespołów i specjalistycznej aparatury do najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie instytucji badawczych takich jak Europejska Organizacja Badań Jądrowych CERN w Genewie, Instytut Badań Ciężkich Jonów GSI i Centrum Badawcze DESY w Niemczech.

Źródło informacji: Creotech Ins. SA

Czytany 245 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 28 listopad 2017 10:59

Artykuły powiązane

  • Polsko-włoski alians w obszarze kosmicznym.

    Zawarte w czasie spotkania zorganizowanego przez Ambasadę RP w Rzymie umowy pozwolą polskim firmom działającym w sektorze kosmicznym połączyć siły z włoskim partnerem. Współpraca ma przełożyć się na wspólne projekty na szybko rozwijającym się rynku usług opartych na danych satelitarnych. Podpisaniu umów towarzyszyła prezentacja oferty polskich firm dla włoskiego sektora kosmicznego i naukowców.

  • Prestiżowe wyróżnienie NI Engineering Impact Awards dla inżynierów Zakładu Technologii Kosmicznych.

    Inżynierowie Zakładu Technologii Kosmicznych – Kamil Sobczak oraz Tobiasz Mayer – odebrali wyróżnienie „NI Engineering Impact Awards” za najbardziej innowacyjne rozwiązanie zaprezentowane podczas konferencji NIDays, która odbyła się w Warszawie, 10 października 2017 roku.

  • 5 lat Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Nowe możliwości dla budowy rodzimego sektora kosmicznego.

    Badanie Marsa, atmosfery księżyców Jowisza, loty orbitalne satelitów w formacji i obserwacje korony Słońca, obserwacja Ziemi – to tylko niektóre misje Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), w których udział bierze polska branża kosmiczna. 21 listopada podsumowano nasz udział w ESA. Wydarzenie otworzył wicepremier Mateusz Morawiecki, wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz oraz dyrektor generalny Agencji, Johann-Dietrich Wörner.

    Celem konferencji była prezentacja zaangażowania polskiego sektora kosmicznego w badania nad przestrzenią kosmiczną, jak również wskazanie kierunków dalszego rozwoju branży, która jest jednym z kluczowych sektorów wzmacniających innowacyjność i konkurencyjność gospodarek. W konferencji udział wzięli przedstawiciele rządu i parlamentu, Europejskiej Agencji Kosmicznej, Komisji Europejskiej (KE), niektórych państw ESA i przedsiębiorców oraz reprezentanci świata nauki i administracji publicznej, aktywnie zaangażowani w rozwijanie działalności kosmicznej w Polsce.

    Podczas wydarzenia, przedstawiciele rządu, ESA i KE uzgodnili przystąpienie Polski do programu Copernicus, co oznacza stały dostęp naszych podmiotów do danych współpracującego systemu naziemnego (Collaborative Ground Segment), zarządzanego przez ESA. Copernicus to wspólny program UE i ESA w dziedzinie pozyskiwania globalnych danych o stanie środowiska Ziemi oraz ich przetwarzania.

    SZEROKIE SPEKTRUM DZIAŁAŃ

    Polska przystąpiła do ESA w listopadzie 2012 r. Otworzyły się tym samym nowe możliwości dla budowy rodzimego sektora kosmicznego.

    Polska uczestniczy w programach obowiązkowych i w 11 programach opcjonalnych. Pierwsza kategoria obejmuje programy finansowane ze składek, w których biorą udział wszystkie Państwa członkowskie Agencji. Z kolei programy opcjonalne finansowane są tylko przez kraje, które w nich uczestniczą.

    Wartość subskrypcji do programów opcjonalnych ESA zadeklarowana przez Polskę w grudniu 2016 r. wzrosła o 25 proc., dzięki dodatkowym środkom przeznaczonym przez Ministerstwo Rozwoju i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Więcej rodzimych podmiotów może brać udział w przetargach ESA. Obecnie zainteresowanych tym jest ponad 300 firm (głównie MŚP). Na początku było ich mniej niż 50.

    Dużą popularnością wśród polskich podmiotów cieszy się, uruchomiony specjalnie dla nich, Program Wsparcia Polskiego Przemysłu, którego celem jest pomoc w budowie kompetencji polskich podmiotów i ich udziału w programach Agencji. Z 310 propozycji projektów, do 31 października br. zaakceptowano 131 przedsięwzięć na kwotę ok. 27 mln euro (24 z nich pochodziło od instytucji badawczych, a 107 od przedsiębiorców).

    W styczniu 2017 r. działanie Programu zostało przedłużone na kolejne dwa lata. To sukces negocjacyjny naszego kraju – Europejska Agencja Kosmiczna po raz pierwszy w historii zgodziła się na przedłużenie okresu przejściowego dla państwa członkowskiego. W tym okresie, 45 proc. polskiej składki obowiązkowej przeznaczane jest na konkursy adresowane wyłącznie do polskiego sektora kosmicznego, bądź na współfinansowanie polskiego udziału w wybranych projektach i misjach ESA.

    EFEKTY

    Przystąpienie do ESA umożliwiło polskim podmiotom udział w programach i projektach Agencji oraz dostęp do jej know-how, infrastruktury i laboratoriów, a także staży i szkoleń. Nie tylko uzyskują one środki finansowe na realizację swoich projektów, ale mogą rozwijać także możliwości techniczne i kadry, przetestować technologie czy stworzyć prototyp produktu. Programy pozwalają im również zapoznać się ze specyfiką projektów kosmicznych oraz zwiększyć swoją rozpoznawalność na świecie.

    Polskie podmioty uzyskały kontrakty na ok. 57 mln euro – liczba ta stale rośnie w miarę rozstrzygania kolejnych przetargów.

    Polski sektor kosmiczny bierze m.in. udział w badaniu Marsa – misja ExoMars, badaniu atmosfery księżyców Jowisza – planowana misja JUICE, lotach orbitalnych satelitów w formacji i obserwacji korony Słońca – misja Proba3 oraz w obserwacji Ziemi (satelita Biomass).

    Rośnie także aktywność polskich przedsiębiorstw w obszarze downstream, czyli ziemskiego wykorzystania technologii kosmicznych, np. satelitarnych. Przykładowo polska aplikacja Automapa integruje różne techniki satelitarne, co pozwoliło jej zdobyć dużą popularność. Zespół BeeNebulaApp zdobył tegoroczną nagrodę Sustainable Development Challenge, za projekt dotyczy przetworzenia danych obserwacji Ziemi w kontekście ochrony pszczół.

    POLSKA STRATEGIA KOSMICZNA

    Sektor kosmiczny jest jednym z najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie obszarów, mającym coraz większe znaczenie dla gospodarki europejskiej i światowej. Wspieranie m.in. tej branży jest jednym z ważnych elementów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Długofalowe kierunki rozwoju branży kosmicznej zostały wskazane w Polskiej Strategii Kosmicznej, przyjętej na początku roku przez rząd.

    Wdrożenie wieloletniej Polskiej Strategii Kosmicznej sprawi, że w roku 2030:

    • Polski sektor kosmiczny będzie zdolny do skutecznego konkurowania na rynku europejskim, a jego obroty wyniosą co najmniej 3 proc. ogólnych obrotów tego rynku;

    • Polska administracja publiczna będzie wykorzystywać dane satelitarne dla szybszej i skuteczniejszej realizacji swoich zadań, a krajowe przedsiębiorstwa będą w stanie w pełni zaspokoić popyt wewnętrzny na tego typu usługi oraz eksportować je na inne rynki;

    • Polska będzie posiadała dostęp do infrastruktury satelitarnej umożliwiającej zaspokojenie jej potrzeb, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Cele szczegółowe Polskiej Strategii Kosmicznej:

    • Wzrost konkurencyjności polskiego sektora kosmicznego i zwiększenie jego udziału w obrotach europejskiego sektora kosmicznego;

    • Rozwój aplikacji satelitarnych – wkład w budowę gospodarki cyfrowej;

    • Rozbudowa zdolności w obszarze bezpieczeństwa i obronności państwa z wykorzystaniem technologii kosmicznych i technik satelitarnych;

    • Budowa kadr dla potrzeb sektora kosmicznego.

    Źródło informacji: Ministerstwo Rozwoju / Centrum Prasowe PAP

  • Min. E. Emilewicz: rynek kosmiczny w Polsce z sukcesami, ale wymaga regulacji.
    Wskaźnik sukcesu podmiotów gospodarczych zajmujących się działalnością kosmiczną jest największy spośród wszystkich innych firm jakie są w Polsce - podkreśliła wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Przygotowany przez resort projekt ustawy o działalności kosmicznej oraz Krajowym Rejestrze Obiektów Kosmicznych to - jak przyznała - konieczność.
  • Astri Polska: w branży kosmicznej liczy się specjalizacja.
    Astri Polska realizuje projekty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej o wartości ok. 30 mln zł, odpowiada mi.in. za systemy wsparcia naziemnego dla satelitów - powiedział PAP szef Astri Polska. Dodał, że w tej branży trzeba wypracować specjalizację i konsekwentnie trzymać się strategii.
  • Wyprodukowane w Polsce narzędzia pozwolą złożyć sondę Euclid.
    Zestaw trzynastu urządzeń wspomagających montaż satelitów wyprodukowali i z powodzeniem przetestowali polscy inżynierowie z firmy SENER Polska. Urządzenia pozwolą złożyć sondę Euclid, która ułatwi naukowcom wyjaśnienie, dlaczego Wszechświat rozszerza się w obecnym tempie.

    Celem realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną misji Euclid jest zrozumienie, dlaczego Wszechświat rozszerza się w tempie, jakie obserwujemy. Odpowiedź na to pytanie mają dać instrumenty badawcze sondy, które pozwolą spojrzeć na obraz Wszechświata sprzed 10 miliardów lat.

    Inżynierowie z SENER Polska zaprojektowali, wykonali i przetestowali urządzenia, które jeszcze na Ziemi mają pomóc w realizacji tej misji, wspomagając montaż dużego satelity, jakim jest Euclid. Trzynaście urządzeń stanowiących zestaw MGSE (Mechanical Ground Support Equipment) powstało na zlecenie Thales Alenia Space, głównego wykonawcy misji kosmicznej. Większość urządzeń przetransportowano już do Włoch, gdzie nastąpi złożenie sondy.

    Urządzenia MGSE (Mechanical Ground Support Equipment) służą m.in. do: precyzyjnego przemieszczania satelity w różnych płaszczyznach, a na końcu umieszczenia w ładowni rakiety nośnej. System powstał dzięki współpracy firmy SENER Polska z doświadczonymi polskimi partnerów.

    "To unikatowy w skali kraju zestaw urządzeń (...). Nie przesadzę, jeśli powiem, że to majstersztyk inżynierii kosmicznej" – mówi kierownik projektu w SENER Polska Kamil Grassmann.

    Produkcja MGSE i montaż satelitów to wielkie wyzwania inżynierskie, bo niemal każdy satelita jest jedyny w swoim rodzaju. Konstrukcje te ważą od kilkuset kilogramów do kilku ton i składają się z tysięcy części i kilometrów kabli. W Europie tylko kilka firm projektuje specjalistyczne urządzenia do integracji satelitów.

    Źródło informacji: PAP - Nauka w Polsce / http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news

  • Spotkanie z gen. Mirosławem Hermaszewskim. Wstęp wolny!

    Już w ten czwartek, 27 kwietnia, Studenckie Koło Astronautyczne wraz z Rosyjskim Ośrodkiem Nauki i Kultury w Warszawie zapraszają na wyjątkowe spotkanie z polskim kosmonautą – generałem Mirosławem Hermaszewskim.

  • "Afronauci. Z Zambii na Księżyc". Książka o afrykańskich lotach w kosmos.

    „Spójrz na to drzewo. Ponieważ je widzę, mogę do niego dojść. Tak samo jest z Księżycem” – zwykł mawiać Edward Mukuka Nkoloso. Ponoć wieczorami można go było zobaczyć, jak stoi sam na wzgórzu Chingwele Hill, niczym średniowieczny astronom, który właśnie doszedł do krańców świata i nieśmiało wystawia głowę poza niebiańskie sklepienie. Ludzie mówią, że czasami unosił włócznię i celował ostrzem w srebrny glob. A potem brał zamach i z całych sił ciskał nią w Księżyc.

  • Airbus Defence and Space świętuje piątą rocznicę wystrzelenia pierwszego satelity Pléiades.

    Pięć lat temu z kosmodromu w Gujanie został wystrzelony Pléiades 1A, satelita bardzo wysokiej rozdzielczości, do którego kilka miesięcy później dołączył bliźniaczy Pléiades 1B. Był to początek tak zwanej konstelacji Pléiades, która umożliwia sfotografowanie każdego punktu na Ziemi z rozdzielczością 50 cm w ciągu kilku godzin i gwarantuje ponownego odwiedzenie tego samego obszaru w ciągu doby. Satelity każdego dnia fotografują obszar o powierzchni ponad miliona kilometrów kwadratowych.

  • Wystawa Gateway to Space już na półmetku.

    Wielka sensacja 2016 roku, największa na świecie wystawa „nie z tej Ziemi” pod patronatem NASA po raz pierwszy w Polsce! Wspaniała kolekcja amerykańskich i radzieckich eksponatów wprost z US Space Rocket Center i NASA Visitor Center prezentująca historię kosmicznych podróży od ubiegłego wieku do dnia dzisiejszego.

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top