wtorek, 19 grudzień 2017 10:18

Leśnicy pomagali w akcji ratunkowej Mig-29. Na miejscu zastali porozrywany samolot.

Napisane przez Lasy Państwowe
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Źródło mapy: https://goo.gl/maps/yfGKU4Qqut62 / Google maps Źródło mapy: https://goo.gl/maps/yfGKU4Qqut62 / Google maps

Leśnicy z Nadleśnictwa Mińsk (RDLP w Warszawie) 18 grudnia brali udział w odnalezieniu pilota samolotu wojskowego MiG-29.

Do nadleśniczego Piotra Serafina informacja o zaginionym pilocie dotarła wieczorem. – Zadzwoniono do mnie z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego z prośbą o pomoc w akcji ratunkowej. Powiedziano mi, że niedaleko sąsiedniego nadleśnictwa zaginął pilot – opowiada.

Jak wyjaśnia nadleśniczy, niedaleko miejsca, gdzie ostatni raz zarejestrowano samolot, znajduje się Rezerwat Przełom Witówki. To ponad 90 ha podmokłego i trudnego terenu. – Istniało duże prawdopodobieństwo, że samolot właśnie tam spadł. Rezerwat przyrody jest to teren bagienny, niedaleko znajdują się także stawy rybne. Mielibyśmy marne szanse dotrzeć do pilota w takim terenie, tym bardziej, że było już po zmroku – wyjaśnia Piotr Serafin.

Nadleśniczy do akcji ratunkowej zaangażował pracowników nadleśnictwa, m.in. komendanta Straży Leśnej i dwóch leśniczych, a także pracowników ZUL.
Łącznie w akcji poszukiwania samolotu wzięło udział ok. 200 osób (Żandarmeria Wojskowa, policja i straż pożarna). 

Już po dotarciu na miejsce wypadku okazało się, że MiG-29 spadł na teren lasu prywatnego. W odległości kilkudziesięciu metrów od wraku kilkudziesięcioletnie drzewa zostały połamane. Nadleśniczy mówi, że był przy samym wraku. - Obraz był nieciekawy, niemal cały samolot był porozrywany. Również drzewa były połamane, odłamki samolotu były porozrzucane na wiele metrów odległość. 

Po dotarciu na miejsce wypadku leśnikom wyznaczono kolejne zadanie. Musieli ustalić, jak najlepszy alternatywny dojazd dla pogotowia, straży pożarnej oraz Żandarmerii Wojskowej. – Drogi w prywatnych lasach są węższe i gorzej oznaczone niż w lasach państwowych. Służbom trudno było dojechać do samolotu. Znaleźliśmy inną trasę, dzięki temu można było dojechać niemal do samego wraku.

Podobny wypadek wojskowego samolotu na terenie Nadleśnictwa Mińsk wydarzył się na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Źródło informacji: http://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/lesnicy-pomagali-w-akcji-ratunkowej

Czytany 1666 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 19 grudzień 2017 12:12

Artykuły powiązane

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top