piątek, 29 grudzień 2017 12:14

O krakowskim pododdziale przygotowującym desant dużych ładunków.

Napisane przez Polska-zbrojna.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W Krakowie działa jedyny w naszej części Europy pododdział, który zajmuje się przygotowaniem do desantu ładunków ważących nawet 20 ton. – Zadania wykonujemy nie tylko dla 6 Brygady. Współpracujemy też z innymi jednostkami lądowymi, lotnictwem i wojskami specjalnymi – mówi st. chor. Marcin Bielecki, dowódca plutonu tary ciężkiej.

St. chor. Marcin Bielecki, dowódca plutonu tary ciężkiej.

Dowodzi Pan plutonem tary ciężkiej, czyli formalnie plutonem konserwacyjnym sprzętu spadochronowo-desantowego 6 Brygady Powietrznodesantowej. To rzeczywiście jedyny taki pododdział w Wojsku Polskim?

St. chor. Marcin Bielecki: Jesteśmy jedynym takim pododdziałem w naszej armii, do tego jedynym w tej części Europy. W ogóle fakt, że nasza armii posiada sprzęt do desantowania ciężkich ładunków towarowych sprawia, że jesteśmy w elitarnym klubie kilkunastu państw NATO, które mają takie możliwości. Mój pododdział jest częścią kompanii zabezpieczenia desantowania, która powstała siedem lat temu. W składzie kompanii jest grupa zabezpieczenia desantowania, która zajmuje się przyjmowaniem zrzutów, pluton konserwacyjny zajmujący się obsługą i układaniem spadochronów osobowych i mój 2 pluton, który zajmuje się tarą ciężką.

Od kiedy 6 Brygada wykonuje zrzuty tary ciężkiej? Do czego są one potrzebne?

Po raz pierwszy zrzut tary ciężkiej odbył się w lipcu 2011 roku. System wykorzystywany obecnie jest zgodny ze standardami natowskimi i zastąpił zasobniki i platformy radzieckiej produkcji. Dlaczego zrzuty towarowe są ważne? Bo dzięki tej metodzie możemy dostarczyć prawie każdy rodzaj zaopatrzenia we wskazany punkt na ziemi – wszędzie tam, gdzie może dolecieć samolot transportowy i bezpiecznie desantować ładunek. System może też być wykorzystany do dostarczenia pomocy humanitarnej w rejony klęsk żywiołowych.

Spadochroniarze podczas desantowania zwykle zabierają cały niezbędny ekwipunek ze sobą. Mają przypięty do siebie indywidualny zasobnik, w którym może znaleźć się np. broń osobista. Do tego każdy pododdział może przygotować większe zasobniki, tzw. ZT-100, które pomieszczą do 100 kg – w tym zwykle desantuje się wyposażenie dla drużyny. Takie ładunki zrzuca się z pokładu samolotów niezależnie od skoczków. Zasobniki lądują na spadochronach, a później są podbierane przez żołnierzy ze zrzutowiska. Jeszcze innym wariantem są tzw. zasobniki nadgabarytowe, czyli takie, które swoimi gabarytami lub masą przekraczają zasobniki indywidualne. Desantowane są wraz z podpiętym do nich skoczkiem za pomocą systemu pokładowego lub integralnych wózków. Tuż przed lądowaniem żołnierz odpina ładunek wyposażony we własny spadochron i ląduje obok niego. Wszystkie te możliwości są jednak niewystarczające na polu walki. By żołnierze otrzymywali odpowiednio dużo zaopatrzenia niezbędne jest użycie właśnie tary ciężkiej. Taką właśnie metodą w Afganistanie Amerykanie zaopatrywali część swoich baz wojskowych.

Dla cywila nazwa „tara ciężka” brzmi tajemniczo. Co kryje się pod tym pojęciem?

Do sprzętu tary ciężkiej zalicza się zasobniki proste, nadgabarytowe, systemowe oraz platformy desantowe. Zasobniki systemowe CDS (Container Delivery System) mogą pomieścić ładunek o wadze maksymalnie 1 t. To jest specjalna siatka towarowa, w którą zapakować możemy niemal wszystko. Ogranicza nas tylko podstawa ładunku – czyli płyta o powierzchni 1,22 m na 1,22 m. Taki ładunek z pokładu samolotu wyrzucany jest na spadochronie towarowym G12-E o powierzchni ok. 400 mkw. Natomiast PDS (Platform Delivery System) to platformy o szerokości 88 i 108 cali oraz długości od 8 do 32 stóp. Maksymalnie przy pomocy platform desantowych (PDS) można desantować ładunek o wadze ok. 20 t. W tym przypadku platformy lądują na spadochronach G11-B o powierzchni aż 700 mkw.

Z jakiego rodzaju samolotów można zrzucać takie duże ładunki?

Z samolotów transportowych używanych przez nasze siły powietrzne, czyli CASA C-295M i C-130 Hercules. Oprócz tego możemy desantować ładunki z pokładu ciężkiego transportowca C-17 Globemaster, z którego polskie wojsko korzysta na podstawie międzynarodowych umów (zgodnie z programem Strategic Airlift Capability Initiative – przyp. redakcji).

Co można transportować za pomocą tary desantowej?

Zasobniki towarowe CDS służą do transportu masowych produktów, np. wody, pożywienia, amunicji, umundurowania, środków pomocy medycznej itp. Obrazowo powiem tak: w ważącej 16 kg skrzynce amunicji mieści się ok. 1000 sztuk naboi karabinowych – więc jeśli weźmiemy pod uwagę, że ładunek może ważyć tonę, to wychodzi tego bardzo dużo. Ale ładunki nigdy nie mają jednorodnego wypełnienia. Stosujemy tzw. pakowanie taktyczne. Chodzi o to, by w razie niepowodzenia misji – np. uszkodzenia samolotu czy straty ładunku, nie doszło do zniszczenia np. tony amunicji. Dlatego zwykle ładunki układa się warstwami, np. amunicja, woda, żywność – tak aby do żołnierzy dochodziło różnego rodzaju wyposażenie.

Na dużych platformach desantowych PDS można desantować sprzęt wojskowy i uzbrojenie – słowem wszystko, co ma nietypowe i duże gabaryty. Mogą to być np. szpitale polowe z wyposażeniem, pojazdy, artyleria, agregaty prądotwórcze lub inny specjalistyczny sprzęt. Kiedyś podczas szkolenia z Amerykanami widziałem, jak na PDS-ie zrzucono HMMWV i armatohaubicę w zestawie na jednej platformie.

Czy w Polsce też zrzucamy takiego rodzaju ładunki?

Zgodnie z polskimi przepisami na każdy rodzaj ładunku musi być stworzona dokumentacja, tzw. wariant załadowczy. Pracujemy nad takimi instrukcjami. Udało nam się już desantować przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun, opracowany jest również wariant załadowczy na moździerz M98. Utrudnieniem w Polsce jest także przepis ograniczający przewóz ładunków niebezpiecznych na pokładzie samolotów wojskowych. Oczywiście dostajemy na to zgody jednorazowe, ale ciągle brakuje systemowego rozwiązania w tej kwestii. W czasie ćwiczeń szkolimy się zrzucając tarę wypełnioną prowizorycznym ładunkiem. W ten sposób możemy ćwiczyć celność i precyzję desantowania.

Dowodzony przez Pana pluton stanowi integralną część 6 Brygady Powietrznodesantowej. Czy działacie tylko na rzecz naszych spadochroniarzy?

Naszym głównym zadaniem jest zabezpieczenie towarowe 6 Brygady. Ale zdarzyło się już, że zrzucaliśmy zasobniki dla 16 Dywizji Zmechanizowanej i wojsk specjalnych. Dużo szkolimy się także z siłami powietrznymi, zwłaszcza z jednostkami 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego. Co roku bierzemy udział w międzynarodowych kursach i treningach taktycznych dla lotnictwa transportowego. To bardzo cenna lekcja. W czasie takich szkoleń działamy w warunkach maksymalnie zbliżonych do realnego pola walki.

Ile czasu trwa przygotowanie do zrzutu takich kolosalnych ładunków?

Żołnierze z mojego plutonu przeszli kursy przygotowujące ich do tego zadania w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Czas potrzebny na przygotowanie tary jest związany z doświadczeniem obsługi, odpowiednim wyposażeniem i infrastrukturą. Na początku spadochrony do platform (PDS) układaliśmy w 3,5 godz., teraz mając już kilka lat doświadczeń pięć osób zrobi to w 45 min. Obecnie przygotowanie dużych platform desantowych zajmuje zespołowi układaczy ok. dwóch dni. Tempo pracy rośnie wraz z treningiem. Cieszymy się bardzo, że w Krakowie w 2019 roku powstanie hala towarowa. Będzie to ogromny budynek, w którym bez problemu będziemy mogli ćwiczyć układanie wielkich spadochronów i przygotowanie ładunków.

St. chor. Marcin Bielecki służy w kompanii zabezpieczenia desantowania 6 Batalionu Logistycznego. W wojsku od 28 lat. Był na misji w Iraku, wielokrotnie uczestniczył w ćwiczeniach Europejskiego Dowództwa Lotnictwa Transportowego (EATC), poza tym wziął udział w manewrach „Swift Responce '16”. Od 35 lat wykonuje skoki spadochronowe. Do najważniejszych osiągnięć zalicza spadochronowe wicemistrzostwo świata drużynowo z 1992 r.; drużynowe spadochronowe mistrzostwo Europy na zawodach wojskowych z 1994 r. i drużynowe zwycięstwo na Mistrzostwach Świata Armii w spadochronowej celności lądowania w 2000 r.

Rozmawiała Magdalena Kowalska-Sendek
Autor zdjęć: Tadeusz Brodalka, arch. prywatne
Źródło informacji: http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/24367?t=Kolosy-na-spadochronach
Czytany 925 razy Ostatnio zmieniany piątek, 29 grudzień 2017 12:24

Artykuły powiązane

  • W przyszłym roku loty z Krakowa do Glasgow.

    Linia lotnicza jet2.com ogłosiła nowe połączenie pomiędzy Krakowem a Glasgow, które zostanie zainagurowane w sezonie zima 2019/2020. Glasgow jest piątym bazowym lotniskiem Jet2.com, do którego przewoźnik oferuje połączenia z Krakowa.

  • O samolocie Polikarpow I-16 w ramach weekendowych spotkań w Muzeum Lotnictwa Polskiego.

    W nadchodzącą niedzielę 14 października o godzinie 12:00 w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie odbędzie się spotkanie przy samolocie Polikarpow I-16. Muzeum Lotnictwa Polskiego zaprasza na kolejne spotkanie prowadzone przez Jana Hoffmanna.

  • "Liberatorem do Polski". Prawdziwa historia małego Janka z RAF.

    Muzeum Lotnictwa Polskiego zaprasza 6-ego listopada na promocję książki „Liberatorem do Polski”. Spotkanie z autorem książki rozpocznie się o godz. 15.30. Książka przedstawia fascynującą biografię wybitnego harcmistrza i pilota, ukazana na tle wojennych losów dywizjonu bombowego nr 300 i 1586 Polskiej Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, przekształconej następnie w dywizjon bombowy 301 Ziemi Pomorskiej „Obrońców Warszawy”.

  • Nowy przewoźnik na krakowskim lotnisku. Transavia poleci do Eindhoven.

    Od wtorku można korzystać z połączenia linii lotniczej Transavia do położonego w południowej Holandii – Eindhoven. Transavia będzie oferowała połączenia #PROSTOzKRAKOWA cztery razy w tygodniu: w poniedziałki, czwartki, piątki i niedziele.

  • Podróż z dzieckiem - nowa strefa edukacyjna w terminalu pasażerskim.

    Dzisiaj wycieczka dzieci z Przedszkola Samorządowego w Czarnym Dunajcu przetestowała nową strefę edukacyjną na antresoli w terminalu pasażerskim Kraków Airport. To miejsce, w którym dzieci wraz z opiekunami mogą odpocząć przed podróżą; jest to też kolejny interaktywny punkt na mapie wycieczek organizowanych przez Centrum Edukacji Lotniczej Kraków Airport.

  • Z Krakowa do Wiednia z nowym przewoźnikiem.

    Laudamotion, niskokosztowa linia lotnicza nr 1 w Austrii, oferuje połączenie z Krakowa do Wiednia, cztery razy w tygodniu, począwszy od 28 października 2018 roku. Nasze połączenia się sprawdzają, ponieważ mamy odpowiednią ofertę dla klientów wrażliwych na cenę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze nowe trasy City Shuttle, z pewnością zwiększymy ruch na nowym połączeniu do i z Wiednia – powiedział Andreas Gruber, CEO Managing Director.

  • Ponad 600 tys. pasażerów skorzystało z krakowskiego lotniska we wrześniu.

    We wrześniu 2018 r. z usług krakowskiego lotniska skorzystało 614 567 pasażerów, o 69 tys. więcej niż przed rokiem (+13%). Odnotowano łącznie 4 600 startów i lądowań, czyli o 9% więcej niż w analogicznym okresie 2017 roku.

  • Jak Bell X-1 pokonał barierę dźwięku. Porozmawiajmy o tym w Muzeum Lotnictwa Polskiego.

    W piątek 28 września 2018 o godzinie 19.00 w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie odbędzie się Małopolska Noc Naukowców, a w niej rozmowa o samolocie Bell X-1 i jego pokonania "Bariery dźwięku".

  • Turyn - od grudnia w siatce połączeń krakowskiego lotniska.

    Turyn jest dziesiątym włoskim miastem w siatce połączeń krakowskiego lotniska. Co roku z przesiadkami pomiędzy Krakowem a stolicą Piemontu lata kilkanaście tysięcy pasażerów – powiedział Radosław Włoszek, prezes Zarządu Kraków Airport.

  • Kolekcja unikatowych pamiątek po kpt. Stanisławie Pawłowskim.

    Od 20.09.2018 roku będzie prezentowana w Muzeum Lotnictwa Polskiego kolekcja pamiątek po bohaterze walka o niepodległość w czasie I wojny światowej Panu Stanisławie Pawłowskim. Zakupiona kolekcja składa się z z 113 elementów, w tym z odznak, medali, fotografii, dokumentów (legitymacje, licencje, dyplomy) a także książek lotów.

Top