sobota, 06 styczeń 2018 12:09

Skrzydła znów jak lustro. Sebastian Kawa nad Andami.

Napisane przez Sebastiankawa.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Choć monotonne szlifowanie skrzydeł nie jest formą rozrywki, trzeba sobie wmówić plusy takiej roboty. Nie trzeba obcinać paznokci. Wzmacnia się układ kostno-mięśniowy. Wzmożone spalanie pozwala na rozluźnienie dyscypliny żywienia. A gdy się człek dostatecznie umęczy to i sen ma lepszy.

sebastian kawa

Drobiazgowe sprawdzanie skrzydeł jest na szczęście pocieszające. Wygląda na to,że nie ucierpiały głębsze struktury i nie ma takich odwarstwień skorupy od pianki wypełniającej, które zagrażałyby wytrzymałości szybowca.

sebastian kawa

Wszystko wskazuję na to, że uszkodzenia są skutkiem przegrzania.

sebastian kawa

Efekt mozolnej pracy Sebastiana jest znakomity. Po zeszlifowaniu bąbli, fal , rowków, które powstały w wyniku deformacji pokrycia, w niektórych miejscach jest laminat zamiast lakieru,

sebastian kawa

ale powierzchnia skrzydła jest gładsza niż była po opuszczeniu fabryki. Dziś szybowiec miał test wytrzymałości podczas lotu z prędkościami ponad 250 km/h. Zniósł to dobrze.

sebastian kawa

Ścigano się na trasie 346 km podobnej do chorągiewki z trójkątnym wcięciem. Pierwszy odcinek wiódł na północ wzdłuż znanego już pasma nad Pacyfikiem,

sebastian kawa

ale potem zębate odcinki zmuszały zawodników do poprzecznego przechodzenia przez skalne grzebienie, czasem nawet nad chmurami, oraz  trzykrotnego schodzenia w doliny.

sebastian kawa

Stawiało to oczywiście w uprzywilejowanej pozycji znających każdą skałę pilotów chilijskich, ale pozostali mieli niezłe ćwiczenie doskonalące umiejętności latania w górach.

sebastian kawa

Sebastian dobrze radził sobie z pułapkami na trasie. Lecąc niezależnie otrzymywał się stale przed głównym zespołem.

sebastian kawa

O wyniku zadecydowało ostatnie 100 km. Naszemu pilotowi zysk dał długi przeskok w okolicach Santiago- bezpośrednio na skalne zbocza za południowymi krańcami metropolii. Mocne wznoszenia żaglowo-termiczne szybko wyniosły go do poziomu grani. Logika górskiego latania podpowiadała kontynuowanie lotu na południe wzdłuż grzebienia i dopiero na wysokości punktu zwrotnego odejście w dolinę. Szablon ten zastosował ścigający Sebastiana Rene Vidal,ale stracił na tym. Skały dawały mu podtrzymanie, lecz bilans popsuła duża utrata wysokości przy niemal prostopadłym dolocie do punktu przez obszar duszeń. Nasz pilot wypatrzył z daleka zdrowy cumulus nad punktem w dolinie. Poleciał na wprost, bo zamglenia wskazywały na szansę wykorzystania wznoszeń słabszych kominów układających się na drodze do chmurki. Tak było, a chmura zafundowała mu przyzwoity komin dolotowy i zwycięstwo w konkurencji. Tomasz

Źródło informacji i zdjęć: http://www.sebastiankawa.pl/12028/skrzydla-znow-jak-lustro/

Czytany 264 razy Ostatnio zmieniany sobota, 06 styczeń 2018 12:28

Artykuły powiązane

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top