sobota, 20 styczeń 2018 17:57

Sebastian Kawa: Znów tam gdzie trudno spotkać kondora.

Napisane przez Sebastiankawa.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Źródło zdjęcia: Sebastiankawa.pl Źródło zdjęcia: Sebastiankawa.pl

Korzystna pogoda i dobre wyniki wczorajszego wyścigu zachęciły task settera do ponownego wysłania zawodników tam, gdzie nie latają kondory. Nie latają bo nie maja po co. Na gołych kamiennych ścianach i lodowcach nie spotkasz nawet karaczana.

Sebastian Kawa

Sebastian Kawa

Należało wrocić po skosie do pasma Olivares siegajacego 4000 m,a stąd przeprawa na północ przez lodowce wsród ostrych szczytów wokół Piramides. Póżniej nawrót nad doliną Inca i ponownie wzorem Hannibala szturm przez ostre wąwozy  otwierające trasę do domu. Gra o sukces w tak wyrównanej i wyjatkowo silnej obsadzie zawodów wymaga niezwykłej koncentracji stałego utrzymywania się w czołówce,ale gdy ma się już dobrą pozycję nie można podejmować funkcji harcownika.Wczoraj wcielił się  w tę rolę Tilo Holighaus. Przypomnę,że jego ojciec Klaus był utalentowanym konstruktorem Nimbusa, Discusa, oraz świetnym pilotem. Zginął niestety podczas lotu w Alpach. Tilo z powodzeniem podtrzymuje tradycje rodzinne. Podczas trzeciego finału Grand Prix urzekły go Andy, więc bodaj każdej zimy lata tutaj. Znajomość gór i głód sukcesu dały mu niesamowity napęd. W samotnym rajdzie prowadził przez 1/3 trasy. Przy 2.  punkcie zwrotnym dołączyło do niego kilku pilotów.Trafili na piękny komin ze wznoszeniem ponad 5 m/sek.

Sebastian Kawa

Sebastian prowadzący druga grupkę wyszukał podobny, więc całe towarzystwo bez problemów osiagneło na skraju Olivares wysokość 4000m pozwalającą na próbę pokonania „czarnej dupy” czyli bardzo głębokiej doliny wiodącej kilkadziesiąt kilometrów do przełęczy, które nie bez powodu oznaczono trupią czaszką na dlugiej mapie Andów w sali odpraw pilotów.

Sebastian Kawa

Piloci pamiętali porażkę z treningu, kiedy musieli cofnąć się spod skalnego progu, a potem w dramatycznych okolicznościach obchodzić od strony Pacyfiku skalne kolosy. Tilo, Austriak Aman i Giorgio Galetto z Włoch wybrali tę z pozoru łatwiejsza drogę omijąjącą szczyty od zachodniej strony.

Sebastian Kawa

Natomiast Sebastian postanowił ponownie zmierzyć z wyzwaniem i polecić ku przełęczy  na wprost wzdłuż wschodniej, nasłonecznionej i nawietrzej ścianie gigantycznego wąwozu.

Sebastian Kawa
 

Sebastian Kawa

Trudność polegała na tym,że odwrotnie niż w poprzednim locie, przełęcz należało pokonać od strony zawietrznej, gdzie kaskada opadających prądów mogła znów narobić sporo ambarasu.

Sebastian Kawa

W tym przypadku pomocne były chmury, które dostarczały dodatkowej energii i sukcesywnie windowały towarzystwo na coraz wyższe partie skalnego grzebienia, podczas gdy Tilo i jego naśladowcy męczyli się 1000 m niżej odwzorowując poziomice bogatej rzeźby zboczy.

Sebastian Kawa

Przyjazne dotąd chmury zgęstniały w krytycznym miejscu. Przykryły szczyty i sypneły sniegiem ograniczającym widoczność. Nie było wiadomo czy odkryta jest przełęcz.

Sebastian Kawa

Trzeba było walczyć o wysokość zwiekszającą szanse na pokonanie skalnego progu, więc Sebastian w towarzystwie Łukasza i Super Mario mozolnie walczyli w krążeniu o niezbędne metry wysokości. Będący nieco niżej Rene Vidal zobaczył prześwit na przełęczy i poleciał do niej. Łukasz przyjął założenie, że Rene z pewnością wie co robi i podłączył się do niego. Podobnie postąpił Mario. Sebastian zaabsorbowany był robieniem zdjęć i został sam. Akurat zanikło wznoszenie, musił szukać nowego, a na dodatek jego ikonka zniknęła z ekranu. Pilot latający w pobliżu na Nimbusie przekazał nieco wcześniej ostrzeżenie, że w tych górach tworzą się burze śnieżne, toteż z każdą minutą wlokącą się jak drogą przez mękę moje serce wchodziło na krytyczne częstotliwości skurczów. Po przejściu przełączy cała trójka dostała się po stronie nawietrznej w ciąg wzoszeń sięgających 7 m/sek, więc po nawrocie gnali na południe z prędkoscią 220-250 km po bezpiecznejszej stronie gór. Ikonka Sebastian błysnęła nad punktem. Był niżej, bo chmury za przełęczą ktore tak ssały ku górze poprzedników zdryfowały z wiatrem, ale leciał! Wróciłem do normy i już ze spokojem obserwowałem jego gonitwe za porzednikami. Mimo dramatycznych momentów sytuacja była dobra. Aman który w klasyfikacji generalnej zajmował 3. miejsce męczył się nisko lecąc z Holighausem. Sebastian Negel dzielący pozycję lidera z naszym Sebastianem zaplątał się gdzieś w czarnym wąwozie, a trójka uciekinierów nie stanowiła, była daleko w tabeli. Rene Vidal skusił się widokiem chmur nad wawozem i skręcił za przełęczami na starą trasę. Łukasz poleciał za nim, ale tym razem był to błąd.Nim dopadli chmur silne duszenie zeżarło im przewagę wysokości, natomiast Mario i goniący go Sebastian bez przeszkód lecieli bez przeszkód nad nasłonecznionym grzbietem  wprost do 4. punktu zwrotnego na południu.Wysokości się wyrównały, a strata około 20 km odległości zmiejszyła się do 2-3 km w stosunku do Łukasza i Rene, oraz 8 km do Mario. Niby nic. W locie po trasie mogło sie to odwrócić w mgnieniu oka, ale tu piloci zjeżdżali już z wysokich gór do domu mknąć przy stokach z prędkością ponad 200 km/godz. Każdy przyrost prędkości powoduję potegowanie oporów w funkcji kwadratu. Nie podskoczysz. Pozostaje tylko cierpliwe wyłuskiwanie lepszych wznoszeń w prądach zboczowych i korygowanie błędów poprzedzających pilotów około 20 km przed metą  na jednym z grzebieni skalych Sebastian przeskoczył Łukasza. Na dalszych kilometrach, kiedy  pod szybowcem zaczynaja przemykać pierwsze domu przedmieść i trzeba zważać, aby nie wbić się w  podnóże góry, albo zawisnąć na biegnącej równolegle linii wysokiego napięcia  dystans do Rene zmniejszył sie z 1 km na około 250 m. Potem już ślizg tuż nad dachami domów do punktu zwrotnego nad rzeczką, oraz autostradą dolot wzdłuż nich do lotniska ulokowanego w centrum miasta. W sferze kibica podnióśł się wrzask jak na finale Wielkiej Pardubickiej , a komentujący wyścig Spreckey dodatkowo podgrzał atmosferę stwierdzeniem, że Sebastian jest mistrzem nawrotów w punktach zwrotnych i rozgrywaniu dolotu. Zaiste. Po nawrocie różnica między szybowcami z 263 m skokowo zmniejszyła się do 65 i stopniowo topniała. Na mecie było już tylko 49 m po 330 km gonitwy. Tomasz

Sebastian Kawa
 

Sebastian Kawa

Źródło publikacji i zdjęć: http://www.sebastiankawa.pl/12231/znow-tam-gdzie-trudno-spotkac-kondora/

Czytany 582 razy Ostatnio zmieniany sobota, 20 styczeń 2018 18:09

Artykuły powiązane

  • Zmarł dr inż. Justyn Sandauer - pilot, konstruktor i ekspert lotniczy.

    Ze smutkiem informujemy, że 15 lipca 2018 r. zmarł w wieku 94 lat Justyn Sandauer – pilot szybowcowy i samolotowy, konstruktor szybowcowy, ekspert od prób w locie statków powietrznych.

  • Michał Klimaszewski mistrzem Polski akrobacji szybowcowych.

    W minionych dniach na terenie Aeroklubu Pomorskiego, odbyły się 23 mistrzostwa Polski akrobacji szybowcowych. Pilot Aeroklubu Częstochowskiego zdobył tytuł mistrza Polski w klasie advanced, wygrywając wszystkie konkurencje z przewagą 5-7 punktów, nad pozostałymi uczestnikami.

  • 35 Szybowcowe Mistrzostwa Świata w Ostrowie Wielkopolskim.

    Do zawodów zgłosiło się 138 zawodników z 29 państw. Pierwsza część mistrzostw rozegrana zostanie w klasach: club, standard i 15 metrowa. Mistrzostwa rozpoczynają się już 7 lipca o godzinie 18:00 uroczyście na rynku w Ostrowie Wielkopolskim. Zawody potrwają do 22 lipca.

  • Sebastian Kawa otrzymał nagrodę im. Benedykta Polaka.

    W romańskiej archikolegiacie, znajdującej się w Tumie koło Łęczycy po raz czwarty zostały wręczone Nagrody Benedykta Polaka. W tym roku wyróżnienie odebrał Sebastian Kawa, pilot, sportowiec i niezłomny propagator „polskich skrzydeł”.

  • Akt oskarżenia w sprawie wypadku z udziałem szybowców w Pile.

    Prokuratura Rejonowa w Pile skierowała akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi S., oskarżonemu o spowodowanie wypadku lotniczego podczas zawodów szybowcowych w Pile. - taki komunikat umieszczono na stronie Prokuratury Krajowej.

  • "Zostań pilotem szybowcowym" - afisz z lat 60' w zbiorach Muzeum Sił Powietrznych.

    "Podczas Nocy Muzeów miłą niespodziankę sprawił nam pan Jakub Gołębiowski, przekazując do zbiorów Muzeum Sił Powietrznych ciekawy dokument życia społecznego." - można przeczytac na stronie dęblińskiego muzeum - "Afisz zapraszający na Pokazy Lotnicze 11 września 1960 roku w Białej Podlaskiej, organizowany przez Wojskowy Aeroklub Dębliński jest typowym akcydensem informacyjnym, wykonanym jako druk jednostronny w formacie A3. Na przykładzie tego akcydensu możemy prześledzić, jak bardzo zmienił się język wypowiedzi na przestrzeni blisko 60 lat. Afisz składa się prawie w całości z tekstu, towarzyszy mu prosta oprawa graficzna."

  • Polska Śmigłowcowa Kadra Narodowa na Otwartych Mistrzostwach Śmigłowcowych Rosji. Są pierwsze sukcesy!

    Jak możemy przeczytać na profilu Śmigłowcowej Kadry Narodowej właśnie w Rosji odbywają się Otwarte Śmigłowcowe Mistrzostwa Rosji. Marysia Muś należąca do Kadry pisze: - "Jesteśmy po pierwszym dniu Otwartych Mistrzostw Rosji...

  • Mistrzostwa Polski Modeli Małych Form i Latających Skrzydeł.

    W dniach 26 – 27. 05. 2018 r. na lotnisku w Gliwicach zostaną rozegrane Mistrzostwa Polski Modeli Małych Form i Latających Skrzydeł. Zgłoszenia zawodników odbywają się do 20 maja 2018. Gliwickie zawody będą rozgrywane w kategorii OPEN w klasach modeli: F1A/M, F1H, F1G, F1K, F1S, F1J, F1Q.

  • Sebastian Kawa - Jak tu nie pokochać Prievidzy?

    Zawody w Prievidzy dały dobry start do lotniczego sezonu. Dwie ostatnie konkurencje zawodów FCC w Prievidzy dały pilotom dużo cennych doświadczeń. Nad Europą środkową, jak pizza z  grubym ciastem, pojawił się wysoki wyż i raczej jak w kuchni, a nie według sztuki meteorologicznej, placek ten przeciął na pół mało aktywny front, którego tam być nie powinno. Kreskę rysował komputer, więc znajdując dwie różne masy nakreślił ją nie zważając na zasady meteorologii.

  • Sebastian Kawa - Lotnicze boje nad Karpatami.

    "W szybownictwie jak w życiu - trzeba mieć szczęście. Można być świetnie przygotowanym, wkładać serce i duszę w działania, a przypadek, lub niekorzystny zbieg okoliczności zniweczy wszystko." - Czytamy na stronie Sebastiana Kawy.

Top