piątek, 23 luty 2018 14:36

Mjr Jacek Moskal, pilot z 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego opowiada o lataniu Masterem.

Napisane przez Polska-zbrojna.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Foto: Michał Niwicz / Polska-zbrojna.pl Foto: Michał Niwicz / Polska-zbrojna.pl

Masterem lata się bardzo szybko. Samolot w porównaniu z Iskrami ma bardzo dużą moc. Pilot odczuwa przy starcie silne kopnięcie, po czym maszyna momentalnie odrywa się od pasa startowego. Trzeba nawet pilnować, by M-346 za bardzo się nie rozpędzał – tak pierwszy lot M-346 wspomina mjr Jacek Moskal, pilot z 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego.

Ile godzin spędził Pan za sterami odrzutowców?

Mjr pil. Jacek Moskal: Ponad 2500 godzin. Osiemnaście lat temu ukończyłem Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych na kierunku pilot samolotu odrzutowego. I zaraz po promocji trafiłem do 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego, gdzie jako pilot TS-11 Iskra szkoliłem kolejne pokolenia podchorążych. Do 2016 roku byłem związany wyłącznie z Iskrami. Potem przełożeni wytypowali mnie do przeszkolenia na nowym typie samolotu, czyli M-346.

Zgodnie z podpisaną umową z włoskim koncernem Leonardo, producentem Masterów, szkolenie przeszło 16 pilotów. Jakimi kryteriami kierowano się przy wyborze lotników?

Głównym kryterium było doświadczenie lotnicze. Piloci, którzy wyjechali na szkolenie do Włoch, mieli wylatane około 2 tys. godzin na odrzutowcach, a także uprawnienia instruktorskie. Poza tym wybierano ludzi, którzy zajmowali już jakieś stanowiska w bazie, czyli np. dowódcy klucza, eskadry. Jednym z kryteriów był również wiek. Chodziło o to, by inwestować w ludzi, którzy jeszcze trochę w wojsku posłużą. Jako ciekawostkę podam, że wśród przeszkolonej szesnastki są piloci, którzy latali na samolotach MiG-29 i F-16. Dzięki ich doświadczeniu lotniczemu łatwiej dopasujemy program szkolenia podchorążych, którzy w przyszłości chwycą za stery myśliwców.

Jak Pan wspomina szkolenie we Włoszech? Jak ono przebiegało?

Do Włoch wyjechałem z pierwszą grupą polskich pilotów na początku 2016 roku. Najpierw wszyscy musieliśmy zaliczyć czterotygodniowy kurs językowy w Loreto. Włosi wymagali potwierdzenia w swoim centrum szkolenia językowego znajomości języka zgodnie z wytycznymi ICAO [International Civil Aviation Organization – Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego – red.]. Tylko osoby legitymujące się certyfikatem tego kursu mogą wykonywać loty we włoskiej przestrzeni powietrznej.

Potem przenieśliśmy się do włoskiej bazy lotniczej w miejscowości Lecce-Galatina, gdzie rozpoczęło się szkolenie teoretyczne. Musieliśmy nauczyć się budowy oraz funkcjonowania wszystkich systemów samolotu. Ale nie siedzieliśmy w zwykłych salach wykładowych, lecz do nauki wykorzystywaliśmy system komputerowy, czyli Computer Based Training (CBT). Po trzytygodniowej nauce i egzaminach byliśmy już bliżej M-346. Każdy z pilotów przeszedł jeszcze trening symulatorowy. To właśnie korzystając z wirtualnych narzędzi, uczyliśmy się uruchamiania samolotu, programowania, kołowania, startu i lądowania. Ogromne wrażenie robił na wszystkich zwłaszcza symulator FMS (Full Mission Simulator), w którym każdy spędził około 20 godzin. FMS gwarantował doskonałe zobrazowanie terenu, więc trening był bardzo zbliżony do rzeczywistego działania.

Co można przećwiczyć za pomocą symulatora?

Tak naprawdę wszystko. Dowolny scenariusz lotu, misję lotniczą, walki powietrzne. Ale dla nas najważniejsze było szkolenie z sytuacji szczególnych i awaryjnych. Ćwiczyliśmy, na przykład, co zrobić, gdy wyłączy się jeden z silników albo zepsują się systemy hydrauliczne.

Z analogowej Iskry przesiadł się Pan do cyfrowego Mastera. To chyba nie jest proste?

Nie jest też trudne, ale wymaga odpowiedniego przygotowania i treningu w symulatorze. Nie ukrywam, że ćwiczeń na symulatorach we Włoszech nie było tak dużo, jakbyśmy sobie tego życzyli. Potrzebowaliśmy treningu, by wyrobić sobie pamięć mięśniową, czyli intuicyjnie wykonywać niektóre procedury. No ale na to trzeba więcej czasu.

Z czym miał Pan największe problemy?

Z przyzwyczajeniem się do niektórych procedur oraz z ogromem informacji, które trzeba było zapamiętać. Przy czym nie jest to jakiś wysiłek ponad ludzkie możliwości. Wszystko można wypracować, to jedynie kwestia długości treningu. Przed startem w M-346 trzeba na przykład wykonać tzw. check listę. Jest bowiem bardzo dużo systemów w samolocie do sprawdzenia. To było dla mnie nowością, bo w przypadku Iskry taka procedura nie obowiązuje.

A gdy w końcu wystartował Pan Masterem, jakie wrażenia temu towarzyszyły?

Przede wszystkim w M-346 wszystko dzieje się bardzo szybko. Samolot ma w porównaniu z Iskrą potężną moc. Przy starcie pilot odczuwa silne kopnięcie, po czym samolot momentalnie odrywa się od pasa startowego. Nawet trzeba nad nim panować, by nie rozpędzał się za bardzo. Z Iskrą było odwrotnie: ona potrzebuje czasu, by nabrać prędkości i wystartować.

M-346 jest wysokomanewrowym samolotem. Można w nim utrzymywać duże przeciążenia, czyli do poziomu 8G. Takie latanie wiąże się ze sporym wysiłkiem fizycznym. Podczas walk powietrznych, gdy trzeba się bronić albo atakować, zmęczenie odczuwa się podwójnie. A do tego ten ogrom informacji, które trzeba w krótkim czasie przyswoić i nauczyć się odpowiednio reagować. To tak, jakby stanąć na bieżni i bez żadnej rozgrzewki ustawić ją na największą prędkość.

Jakie zadania wykonywaliście podczas praktycznego treningu we Włoszech?

Szkolenie praktyczne było podzielone na trzy części. Na początku wszyscy przeszliśmy przeszkolenie na nowym typie samolotu. Wykonywaliśmy loty z widocznością, tzw. VFR [Visual Flight Rules – red.], ćwiczyliśmy starty i podejścia do lądowania oraz loty do wyznaczonej strefy. Potem przyszedł czas na trening specjalistyczny z taktyki i użycia uzbrojenia. Ostatni etap to szkolenie na poziomie instruktorskim.

Piloci M-346 mają specjalne kombinezony lotnicze. Jaką pełnią one funkcję?

To nie tyle kombinezon, ile specjalne spodnie przeciążeniowe. Musimy je nosić, by przeciążenia w czasie lotu nie wpływały negatywnie na nasz organizm. Wraz ze wzrastającym przeciążeniem zawęża się bowiem obraz widzenia, a gdy krew odpłynie z głowy, to można nawet stracić przytomność. I właśnie dlatego w odpowiednim momencie lotu zwiększa się ciśnienie powietrza w spodniach, co utrudnia przepływ krwi do nóg czy brzucha. Najwięcej krwi pozostaje wtedy w mózgu. To nie jest nowe rozwiązanie, z takich spodni przeciążeniowych korzystają na przykład piloci F-16.

W Dęblinie jest osiem samolotów M-346, a za pilotami pierwsze loty…

Mamy rok na zweryfikowanie opracowanego przez nas programu szkolenia podchorążych. Zaczniemy od wykonywania mniej skomplikowanych lotów, będziemy sprawdzać właściwości manewrowe przy małej i dużej prędkości, ćwiczyć starty i podejścia do lądowania. Przećwiczymy także sytuacje awaryjne. Z czasem przyjdzie pora na bardziej skomplikowane manewry: loty w parach i w większych lotniczych formacjach. Na koniec przejdziemy do walki powietrznej.

mjr pil. Jacek Moskal, cz.p.o. dowódca 48 Eskadry Lotniczej w 41 Bazie Lotnictwa Szkolnego. Nalot życiowy ponad 2500 godzin. Pilotował TS-11 Iskra, teraz będzie szkolił podchorążych na odrzutowcu szkolnym M-346.

Rozmawiały: Magdalena Kowalska-Sendek, Ewa Korsak
autor zdjęć: Michał Niwicz
Czytany 669 razy Ostatnio zmieniany piątek, 23 luty 2018 14:48

Artykuły powiązane

  • Lotnictwo wojskowe po wielu latach wraca do Nowego Miasta nad Pilicą.

    Kilkunastu podchorążych z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie szkoli się na lotnisku w Nowym Mieście nad Pilicą. Wojsko nie prowadziło tu ćwiczeń od kilkunastu lat. Teraz jednak po wyremontowaniu infrastruktury kandydaci na żołnierzy zawodowych zdobywają tu swoje pierwsze licencje pilotów.

  • Muzeum Sił Powietrznych usprawni sprzedaż biletów. Będą również elektroniczne.

    Muzeum Sił Powietrznych stopniowo wdraża nowe rozwiązania ułatwiające obsługę swoich widzów. Jednym z nich jest wprowadzenie elektronicznego systemu sprzedaży biletów – polegającego na komputeryzacji procesu sprzedaży zarówno biletów wstępu oraz pamiątek oferowanych przez sklep muzealny.

  • Wizyta amerykańskich kadetów w dęblińskiej Szkole Orląt.

    W dniach 21 maja – 01 czerwca br. w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych trwa wizyta delegacji kadetów uczelni amerykańskich, której celem jest wymiana międzynarodowych doświadczeń, zapoznanie z Uczelnią, programem kształcenia oraz szeroko pojętą kulturą i tradycją Polski.

  • Odsłonięcie tablicy pamięci płk. pil Franciszka Kornickiego.

    Muzeum Sił Powietrznych w obecności rodziny płk. pil. Franciszka Kornickiego, przy asyście Kompanii Reprezentacyjnej 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego, Orkiestry Wojskowej z Dęblina, pocztów sztandarowych lokalnych szkół i organizacji kombatanckich, licznie zgromadzonych miłośników lotnictwa i mieszkańców Gminy Mircze, miało zaszczyt uczestniczyć w uroczystym odsłonięciu tablicy upamiętniającej, Bohatera, w jego rodzinnej miejscowości, Wereszynie.

  • "Zostań pilotem szybowcowym" - afisz z lat 60' w zbiorach Muzeum Sił Powietrznych.

    "Podczas Nocy Muzeów miłą niespodziankę sprawił nam pan Jakub Gołębiowski, przekazując do zbiorów Muzeum Sił Powietrznych ciekawy dokument życia społecznego." - można przeczytac na stronie dęblińskiego muzeum - "Afisz zapraszający na Pokazy Lotnicze 11 września 1960 roku w Białej Podlaskiej, organizowany przez Wojskowy Aeroklub Dębliński jest typowym akcydensem informacyjnym, wykonanym jako druk jednostronny w formacie A3. Na przykładzie tego akcydensu możemy prześledzić, jak bardzo zmienił się język wypowiedzi na przestrzeni blisko 60 lat. Afisz składa się prawie w całości z tekstu, towarzyszy mu prosta oprawa graficzna."

  • Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych nawiązała oficjalną współpracę z PLL LOT.

    21 maja br. Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych nawiązała oficjalną współpracę z Polskimi Liniami Lotniczymi ”LOT” S.A. (PLL LOT  S.A.), które są wiodącymi liniami lotniczymi w Europie Środkowo-Wschodniej.

  • Ponad 1100 osób odwiedziło Muzeum Sił Powietrznych podczas Europejskiej Nocy Muzeów.

    Specjalny program artystyczny miał ułatwić naszym widzom poszukiwanie połączeń pomiędzy przeszłością a przyszłością lotnictwa wojskowego. Zaakcentowaliśmy szczególnie rolę muzeum w budowaniu lokalnej społeczności i krajobrazu kulturowego, związki historii Dęblina z jej obecnymi mieszkańcami, połączenie miasta z Garnizonem Dęblin, oraz komunikację międzypokoleniową, także w formie artystycznej.

  • Orlęta w nowym gnieździe. Nowe Miasto nad Pilicą znowu lotnicze.

    W dniu 14.05 odbył się uroczysty apel z okazji rozpoczęcia szkolenia lotniczego podchorążych na lotnisku w Nowym Mieście nad Pilicą. W uroczystościach wzięli udział: Sekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Tomasz Zdzikot,  kadra Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych na czele z Rektorem-Komendantem gen. bryg. pil. dr. Piotrem Krawczykiem, przedstawiciele władz rządowych, administracyjnych i samorządowych oraz zaproszeni goście.

  • Europejska Noc Muzeów w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie.

    W sobotę 19 maja 2018 roku Muzeum Sił Powietrznych zaprasza swoich widzów na spotkanie z muzealną kolekcją podczas Europejskiej Nocy Muzeów. - "W tym roku proponujemy wspólne poszukiwanie połączeń, jakie wiążą Muzeum ze społecznością lokalną i krajobrazem kulturowym Dęblina, przeszłością i przyszłością lotnictwa. Wernisażom i pokazom zabytków w nowym świetle, będą towarzyszyć prezentacje artystyczne oraz pokazy grup rekonstrukcji historycznej."

  • Mistrzostwa Polski Modeli Samolotów Redukcyjno-Latających w Dęblinie.

    Aeroklub „Orląt” w Dęblinie, Urząd Miasta Dęblin, Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych, 41 Baza Lotnictwa Szkolnego, Naukowe Koło Młodych Konstruktorów WSOSP, Starostwo Powiatowe w Rykach zapraszają na Mistrzostwa Polski Modeli Samolotów Redukcyjno-Latających które odbędą się w Dęblinie w dniach 15-17 czerwca 2018 r.

Top