środa, 31 sierpień 2016 09:19

Tomasz Białoszewski i Witold Sokół - Znane osoby ze świata lotnictwa o powstającym filmie "Dywizjon 303".

Napisane przez Mariusz Barszcz
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 Znane osoby ze świata lotnictwa o powstającym filmie Dywizjon 303 część 1: Tomasz Białoszewski i Witold Sokół. Rozpoczynamy 3 częściowy cykl wywiadów z osobami znanymi w lotniczych kręgach. Poprosiliśmy ich o opinię na temat powstającego właśnie filmu "Dywizjon 303". Na "pierwszy ogień" poszli Tomasz Białoszewski i Witold Sokół, których zapytaliśmy o oczekiwania w stosunku do filmu, jego obsady i wzorców jakimi powinni się kierować twórcy tej kinowej produkcji do której zdjęcia rozpoczęły się już w pierwszej połowie sierpnia w Drwalewie koło Grójca.

tomasz białoszewski dywizjon 303 Tomasz Białoszewski (Dziennikarz telewizyjny i radiowy, komentator wydarzeń lotniczych) - Bardzo się cieszę z inicjatywy nakręcenia tego filmu. Losy naszych pilotów, a szczególnie tego dywizjonu, to wspaniała karta dokonań Polaków walczących na Zachodzie. Oczywiście od razu nasuwają się i inne godne filmowego uwiecznienia postaci i to nie tylko lotników i nie tylko z tego frontu walk, ale w myśl porzekadła: "nie od razu Kraków zbudowano"... Chciałbym jednak zobaczyć w tym filmie nie tylko bohaterów, ale także ludzi "z krwi i kości", z ich rozterkami i słabościami, bo jestem przekonany, że obok wielkiego heroizmu i determinacji w walce, która ich cechowała - na pewno takowe mieli.  Chciałbym zobaczyć zatem prawdę o nich i tamtych dniach na tyle, na ile pozwala na to zdystansowane przez czas spojrzenie oraz choćby pewien obiektywizm historyczny. Niech to będzie film pod każdym względem prawdziwy!  
 Najchętniej widziałbym tu aktorów takich, których nie znam z dziesiątków bardziej i mniej mądrych rodzimych produkcji. Chciałbym aby to nie były twarze "zgrane", a absolutnie świeże, dodające autentyczności sprawie, która jest tego ze wszech miar godna. Ze względu jednak na trudną, lotniczą materię, z jaką się mają zmierzyć, chciałbym aby konsultowali ich prawdziwi zawodowcy, a nie ludzie, którzy znają lotnictwo tylko z filmów, książek lub opowiadań.
 Zastanawiałem się jaki film powinien być wzorcem dla trwającej właśnie produkcji… To bardzo trudna kwestia, bo w gruncie rzeczy jest w pełni uzależniona od budżetu przeznaczonego na tę produkcję, a filmy techniczne - a szczególnie lotnicze (o aspektach historycznych już nie wspominając) mają to do siebie, że jeśli mają oczarować widza "autentyzmem", to muszą znamiona tego posiadać. A to z kolei kosztuje. Na pewno chciałoby się, aby technicznie, obrazowo i realizacyjnie, dorównywał choć w części np. filmom "Pearl Harbour", czy też "Czarna Eskadra" lub "Ślicznotka z Memphis". Jakby jednak nie było, czekam na ten film i mocno kibicuję jego twórcom.

witold sokół dywizjon 303Witold Sokół (kpt. rez. pil. Witold „Toyo” Sokół – były pilot pokazowy MiG-29, komentator kilku ostatnich edycji Air Show w Radomiu, wykładowca w Szkole Orląt.) - Film o Dywizjonie 303 jest bardzo potrzebny. Z dwóch podstawowych względów:  Po pierwsze, czytelnictwo w Polsce jest na bardzo słabym poziomie i szansa, że statystyczny Polak sięgnie po książkę o dywizjonie jest raczej znikoma. To zaś spowoduje, że wiedza w społeczeństwie o bohaterskich lotnikach i ich sukcesach będzie na poziomie...czytelnictwa. Film na pewno pomoże w krzewieniu wiedzy o tym co się działo na Wyspach Brytyjskich latem 1940 roku i jaki udział mieli w tym Polacy. Po drugie, w obecnych czasach, gdy żyje coraz mniej ludzi mogących dać tzw. świadectwo, o wiele łatwiej tworzyć nowe prawdy skierowane do szerokiego odbiorcy, który nie będzie siedział w archiwach, czy choćby czytał wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń. W świadomości przeciętnego Amerykanina Enigmę zdobyli amerykańscy marynarze na niemieckim U-boocie, przecież przeciętny Amerykanin widział to w kinie, tak mu to pokazano i w to wierzy. W jednej z produkcji hollywoodzkich zawłaszczono znaki Dywizjonu 303, słynne RF („Rafałki”) pojawiły się na Spitfire którego pilotował Ben Affleck, jako amerykański ochotnik. Młody Amerykanin, o ile zrozumie o czym opowiada film, po ujrzeniu samolotu z takimi znakami zakrzyknie, że to Amerykanie lecą na pomoc Europie. Nie zakładam, że film o dywizjonie 303 dotrze do szerokiego odbiorcy w USA, ale zważywszy na „hollywoolizację” kina, nasz widz może wyciągnąć równie błędne wnioski bazując jedynie na tym co zobaczył „w amerykańskim filmie”.  Niby takie drobne rzeczy, ale złożone w całość budują w świadomości zakłamany obraz ówczesnych wydarzeń. Dlatego film powinien powstać.
 Sprawa obsady: No cóż, mamy aktorów jakich mamy, nowych tak od razu nie będziemy mieli, wprawdzie niektórzy się opatrzyli w innych dość wyrazistych rolach, ale taka ich praca. Nie ważne są nazwiska aktorów, ważne aby dobrze zagrali nazwiska pilotów w których będą się wcielać.
 Nieco obawiam się o sceny batalistyczne, o sceny walk powietrznych. Jest to bardzo trudny element do ciekawego pokazania w kinie, sam w sobie jest on niesamowicie interesujący, jednak pokazać go w realny sposób jest dość trudno. Wystarczy obejrzeć kilka produkcji z ostatnich lat, aby stwierdzić, że w żadnej z nich walka powietrzna nie została pokazana tak jak wygląda, czy wyglądała. Z drugiej strony film ma być widowiskiem, więc można wybaczyć, że lot samolotu z drugiej czy nawet z pierwszej wojny światowej wygląda tak jakby poruszał się on z prędkością naddźwiękową, a manewry wykonywał z przeciążeniem równym temu jakie jest osiągane podczas startu rakiety kosmicznej. Paradoksalnie technika komputerowa szkodzi takim scenom. Możliwości samolotu kształtowane są możliwościami komputera i nieograniczoną wyobraźnia scenarzysty. Paradoksalnie najlepsze sceny lotnicze, oczywiście w mojej opinii, są w filmie z 1969 roku „Bitwa o Anglię”. Latają tam prawdziwe samoloty, wprawdzie rolę niemieckich Bf-109E grały hiszpańskie HA-1112 M1L „Buchon”, ale fizyka lotu jest oddana perfekcyjnie, dzięki temu nie ma scen kilkuminutowego pionowego nurkowania, a samoloty latają tak jak wtedy w 1940.  Mam nadzieję, że twórcy znajdą złoty środek i pokażą to w sposób, który zadowoli zwykłego widza oraz całą rzeszę różnej maści specjalistów.
 Najprościej rzecz ujmując, nie mam specjalnych oczekiwań odnośnie filmu, nie czekam na jakieś specjalne sceny, chcę zobaczyć dobry film o pilotach dywizjonu, którego tradycje odziedziczyła eskadra w której służyłem.

Artykuł przygotował: Mariusz Barszcz

Czytany 2769 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 grudzień 2016 12:04

Skomentuj

Twój komentarz zostanie opublikowany po akceptacji administratora.

Top