wtorek, 13 grudzień 2016 08:29

W jakich bezzałogowcach może wybierać wojsko?

Napisane przez Polska-zbrojna.pl
Oceń ten artykuł
(1 głos)
W jakich bezzałogowcach może wybierać wojsko? W jakich bezzałogowcach może wybierać wojsko? W jakich bezzałogowcach może wybierać wojsko?

Mają masowo wejść do wyposażenia wojsk operacyjnych i obrony terytorialnej. Tysiąc aparatów bezzałogowych, który zapowiedział minister obrony, to jednak wcale nie jest dużo, biorąc pod uwagę to, ile mamy rodzajów sił zbrojnych oraz wersji tzw. dronów. Wojsko może wybierać np. w aparatach wielkości dłoni czy też mogących lecieć kilka dni i z prędkością większą od dźwięku.



Dron to określenie powszechnie dziś stosowane wdarło się do kultury masowej przebojem. Wcześniej jednak, zanim bezzałogowce stały się popularne i używane często do celów cywilnych, określane były jako UAV. Jest to skrót od Unmanned Air (Aerial) Vehicle, czyli bezzałogowy statek latający bądź aparat powietrzny. Od paru lat nazwa ta również odchodzi do lamusa i obecnie spotykamy się z określeniem UAS od Unmanned Aircraft System, czyli system samolotu bezzałogowego. Kluczowe w tym określeniu jest słowo system.

U swego zarania aparaty bezzałogowe funkcjonowały jako pojedyncze maszyny do określonych zadań. Dziś jednak wraz z rozwojem techniki obserwujemy tendencję do sieciocentryczności, czyli systemów zbierania, przetwarzania i szybkiej wymiany informacji obejmujących wszystkie ogniwa dowodzenia, bez względu na ich lokalizację geograficzną. Co oznacza, że w koncepcjach walki aparaty nie mają już funkcjonować jako osobne byty, ale jako część większej całości, sieci aparatów wzajemnie się komunikujących i działających jako zespół. Jeśli spojrzymy na dany aparat, to słowo „system” pojawia się tutaj również w innym kontekście. Otóż poza samym bezzałogowcem obserwujemy szereg elementów wchodzących w skład pakietu związanego z daną maszyną. Mamy więc urządzenie startowe, rozwiązania służące do odzyskiwania aparatów po wykonaniu zadania, naziemną stację kontroli ze stosownymi łączami, zestaw transportowy i wreszcie oprogramowanie niezbędne do prawidłowego działania całości urządzenia oraz maksymalnego wykorzystania zdobywanych przez aparaty danych. Wszystko to można określić jednym słowem: system.

Aparaty bezzałogowe stały się już codziennością w armii. Ich powszechność wynika z użyteczności i ogromnych zysków, jakie przynoszą na wszystkich szczeblach i we wszystkich rodzajach sił zbrojnych.

Miniaturyzacja spowodowała, że jednostki specjalne mogą wykorzystywać aparaty wielkości dłoni, które w krytycznym momencie pozwalają zajrzeć za róg budynku, wznieść się na kilka chwil nad miasto, czy też sprawdzić, co się dzieje za pagórkiem. Daje to ogromną przewagę w sensie taktycznym, ponieważ informacja uzyskana w kluczowym momencie przed starciem lub w trakcie jego trwania może decydować o powodzeniu misji oraz życiu i zdrowiu operatorów. Pamiętajmy, że mówimy tutaj o wyposażeniu, które może przenosić pojedynczy żołnierz bez znaczącego dla niego obciążenia.

Jeśli zerkniemy na kolejny szczebel organizacji armii, czyli już nie na pojedynczego żołnierza, lecz na pododdział i wyższe związki taktyczne, to tam również wykorzystuje się aparaty bezzałogowe. Są nieco większe i przenoszone przez jednego lub dwóch żołnierzy w specjalnych pojemnikach. Mogą przebywać w powietrzu kilkadziesiąt minut, a po wzniesieniu się na wysokość standardowego operowania stają się praktycznie niewidoczne i niesłyszalne. Zatem również mogą dać żołnierzom przewagę informacyjną w kluczowym momencie walki lub posłużyć jako platforma do podświetlania celów dla samolotów krążących w okolicy.

Na wyższych szczeblach zaczynają się już pojawiać aparaty bezzałogowe przenoszące uzbrojenie. Te zazwyczaj są sterowane z pewnego oddalenia. A startują z pasów startowych niczym samoloty, w przeciwieństwie do mniejszych odmian dronów, które są wyrzucane z ręki lub wykorzystują mniej lub bardziej zaawansowane katapulty czy też systemy wspomagania startu. Paleta przenoszonych przez te aparaty pocisków i bomb stale się powiększa, a wręcz następuje coraz większe ujednolicenie środków rażenia możliwych do przeniesienia przez aparaty i samoloty.

Poza uzbrojeniem bezzałgowce przenoszą również cały szereg systemów rozpoznawczych, pozwalających monitorować wybrany rejon za pomocą środków wizyjnych lub prowadzić wywiad elektroniczny. Mówimy tutaj m.in. o aparatach klasy HALE i MALE. Są to skróty od High Altitude Long Endurance, czyli duża wysokość i długotrwałość lotu, oraz Medium Altitude Long Endurance, co oznacza średnią wysokość operowania połączoną z dużą długością lotu. Oczywiście wspomniane już funkcje wywiadowcze można łączyć na tej samej platformie z możliwościami ofensywnymi.

Na samym szczycie piramidy mamy wspomniane już maszyny HALE, operujące na wysokości powyżej 9000 metrów i charakteryzujące się długością lotu sięgającą kilkudziesięciu godzin. A to nie koniec, gdyż są przecież ultralekkie systemy zdolne do lotu trwającego kilka dni lub też modele wznoszące się na ogromne wysokości czy też poruszające się z prędkością wyższą niż dźwięk. Rynek rozwija się w bardzo wielu kierunkach i cały czas poszukuje nowych nisz dla bezzaogowców.

Zarysowane tu pokrótce rodzaje aparatów bezzałogowych powinny nam pomoc lepiej zrozumieć, co naprawdę oznacza zapowiedź ministra obrony Antoniego Macierewicza, że do polskiej armii trafią tysiące egzemplarzy urządzeń. Ta liczba przestaje szokować, jeśli podzielimy ją przez wszystkie rodzaje Sił Zbrojnych RP, włączając w to nowe wojska obrony terytorialnej. Tym bardziej że nie każdy aparat będzie w użyciu liniowym, bowiem część posłuży do szkolenia, część będzie w naprawie, a część w rezerwie. Wtedy ta liczba wydaje się normalna i pożądana dla nasycenia sprzętem bezzałogowym Wojska Polskiego.

Wolą kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej jest to, by znakomitą większość omawianych urządzeń można było kupić u rodzimych producentów. To poważne zamówienie dla przemysłu obronnego, który potrafi być rozwojowym impulsem również dla rynku cywilnego. A era bezzałogowców dopiero się zaczyna. Wystarczy wspomnieć tutaj plany wykorzystania niewielkich aparatów do roznoszenia paczek. Pytanie nie jest zatem czy, ale kiedy to nastąpi. Za pomysłami muszą jednak jeszcze nadążyć regulacje prawne i normy bezpieczeństwa, ale intensywne prace w tej materii już trwają.

Autor publikacji: dr Krzysztof Kuska , ekspert w dziedzinie lotnictwa wojskowego, redaktor naczelny portalu www.infolotnicze.pl
Autor zdjęć: Michał Niwicz
Czytany 3481 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 13 grudzień 2016 08:34

Artykuły powiązane

  • Centralnoeuropejski Demonstrator Dronów zaprasza do rozmowy.

    Już 13 listopada 2018 roku w siedzibie Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) odbędzie się spotkanie podmiotów branży Bezzałogowych Statków Powietrznych chętnych do wzięcia udziału w Programie Centralnoeuropejski Demonstrator Dronów (CEDD).

  • CEDD w Europejskiej Sieci Demonstratorów U-Space.

    Centralnoeuropejski Demonstrator Dronów, inicjatywa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej oraz Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, został włączony do Europejskiej Sieci Demonstratorów U-Space. List intencyjny, powołujący tę sieć, został podpisany w piątek (19 października) w Antwerpii przez Panią Violetę Bulc Europejską Komisarz ds. Transportu oraz Piotra Samsona Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Sieć zrzesza projekty i organizacje, których celem jest opracowanie rozwiązań systemowych dla bezpiecznego wykorzystywania bezzałogowych statków powietrznych do świadczenia usług w przestrzeni miejskiej.

  • I-014 „Kermit” – Bezzałogowy samolot własnego projektu. Część pierwsza.

    Przedstawiam plon mych kilkuletnich, samotnych, można by rzec „samozwańczych” poczynań lotniczych. Efektem tych prac jest samolocik I-014 „Kermit” – projekt autorski, realizowany wyłącznie w oparciu o środki własne lub też samodzielnie zdobyte. - pisze konstruktor Michał Imiołek.

  • Inteligentne rozwiązania Airbus w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego.

    Na mającej odbyć się w Paryżu w dniach od 23 do 26 października tegorocznej edycji targów Euronaval spółka Airbus zaprezentuje szeroki wachlarz inteligentnych rozwiązań w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego – od centrów nadzoru nad obszarami morskimi, doskonale zintegrowanych usług łączności morskiej, przez systemy satelitarne i im pokrewne, po bezzałogowe statki powietrzne, samoloty i śmigłowce. Wyjątkowo obszerna i kompleksowa oferta rozwiązań marynistycznych, którą przedstawi Airbus, czerpie z 50 lat doświadczeń spółki w tej dziedzinie i daje branży morskiej wszystko, co na morzu potrzebne do podejmowania właściwych decyzji i działań we właściwym momencie. 

  • GA-ASI przeprowadziło kolejną fazę prób bezzałogowego statku latającego Gray Eagle Extended Range.

    Przedsiębiorstwo General Atomics Aeronautical Systems, Inc. (GA-ASI), we współpracy z amerykańską armią, przeprowadziło kolejną fazę prób (FOT&E) bezzałogowego statku powietrznego MQ-1C ER Gray Eagle Extended Range (o rozszerzonym zasięgu). Próby bezzałogowego systemu latającego (UAS) rozpoczęły się na początku czerwca, obejmując 644 godzin lotów testowych. Powodzenie prób bezzałogowego statku powietrznego MQ-1C ER otwiera furtkę do jego wstępnej eksploatacji przez Dowództwo Wywiadu i Bezpieczeństwa Sił Lądowych USA (INSCOM) oraz Dowództwo Operacji Specjalnych USA (SOCOM), a także jednostki Dowództwa Sił Lądowych USA (FORSCOM).

  • Toksyczny trening z udziałem samolotów, śmigłowców i lotnisk.

    Odkażają samoloty, ich załogi oraz lotniska, które zostały zaatakowane bronią masowego rażenia. 500 żołnierzy z jednostek chemicznych reprezentujących jedenaście państw NATO i Partnerstwa dla Pokoju bierze udział w ćwiczeniach „Toxic Trip”. Tegoroczna edycja jest największą w historii. Gospodarzem jest 43 Baza Lotnictwa Morskiego w Gdyni.

  • Nowe pazury dla śmigłowca Airbus Helicopters Tiger.

    Działając w imieniu francuskiej, niemieckiej i hiszpańskiej agencji ds. uzbrojenia DGA, BAAINBw i DGAM, organizacja OCCAR (Organisation Conjointe de Coopération en matière d'Armement – Organizacja do spraw Współpracy w Zakresie Uzbrojenia) zleciła Airbus Helicopters przeprowadzenie prac studialnych ograniczenia ryzyka, których celem jest zapewnienie śmigłowcowi Tiger zdolności bojowych następnej generacji. Głównym założeniem projektu jest przygotowanie faz wdrożenia i modernizacji nowej awioniki, wyposażenia misji i uzbrojenia Tigera.

  • EREA Young Researchers Event – Urban Air Mobility.

    Pod koniec sierpnia 2018 w portugalskim instytucie CEIIA w Porto odbył się EREA Young Researchers Event, którego tematem przewodnim było zagadnienie Urban Air Mobility.

  • Powstał Centralnoeuropejski Demonstrator Dronów (CEDD) na Śląsku.

    Podczas katowickiej konferencji Impact mobility’18 rEVolution w dniu 12 września 2018 roku, w obecności sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Mikołaja Wilda zostało podpisane porozumienie o uruchomieniu Programu Centralnoeuropejskiego Demonstratora Dronów (CEDD), który będzie skoncentrowany na terenie Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

  • Głowice dronów będą produkowane w Bydgoszczy.

    Opracowane przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia głowice bojowe GX-2 będą produkowane seryjnie przez Zakłady Elektromechaniczne Belma S.A. z Bydgoszczy. Umowę w tej sprawie podpisali dyrektorzy obu instytucji podczas XXVI Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Top