piątek, 22 czerwiec 2018 13:11

Na pokładzie AWACS zapadały najważniejsze decyzje podczas NATO Tiger Meet.

Napisane przez Polska-zbrojna.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
AWACS to latające stanowisko dowodzenia i taką też rolę pełnił podczas tych ćwiczeń. / Polska-zbrojna.pl AWACS to latające stanowisko dowodzenia i taką też rolę pełnił podczas tych ćwiczeń. / Polska-zbrojna.pl

Prowadzi działania przeciwko Państwu Islamskiemu, operuje nad Morzem Śródziemnym i strzeże wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. Taki jest AWACS – natowski samolot dozoru radiolokacyjnego. Wziął udział w NATO Tiger Meet. O tym, jakie zadania wykonywał, rozmawiamy z ppłk. Zygmuntem Aniołem, szefem sekcji planowania bazy w Geilenkirchen.

Ćwiczenia NATO Tiger Meet są kojarzone przede wszystkim z działaniami myśliwców. Jednak na szkolenie przyleciał też natowski samolot AWACS.

Ppłk. Zygmunt Anioł: NATO Tiger Meet to ćwiczenia, w których biorą udział jednostki posługujące się emblematami z logo tygrysa. My także legitymujemy się jego wizerunkiem, stąd nasza obecność. Zresztą staramy się brać udział w każdym „tygrysim” spotkaniu. Dla nas to bezcenne doświadczenie, ponieważ na co dzień kontrolujemy po kilka–kilkanaście statków powietrznych, a podczas tego typu ćwiczeń – po kilkadziesiąt. Na taką skalę działamy bardzo rzadko.

A jaka była specyfika działania AWACS-a podczas ćwiczeń? Czy zadania, które realizowaliście, były zbieżne z tymi, które wykonujecie na co dzień?

AWACS to latające stanowisko dowodzenia i taką też rolę pełnił podczas tych ćwiczeń. Dzięki temu, że w wzięło w nich udział prawie 80 statków powietrznych, mogliśmy zrealizować spektrum zadań, a realizację każdego z nich – omówić z pilotami innych samolotów.
Poza tym dla nas bardzo ważne jest to, że działaliśmy w takim, a nie innym miejscu. Planując działania, musieliśmy brać pod uwagę między innymi obecność samolotów cywilnych, w końcu niedaleko znajduje się lotnisko Ławica. Zresztą my też z niego korzystaliśmy. Krzesiny okazały się za małe dla naszego samolotu, ale taka jest specyfika baz myśliwskich – mają krótkie i wąskie drogi kołowania czy pasy startowe. My latamy samolotem Boeing 707, on potrzebuje zdecydowanie więcej przestrzeni.

Czyli kolokwialnie mówiąc, to wy wzbijaliście się w powietrze i to na waszym pokładzie zapadały decyzje, jakie zadania mają wykonać poszczególne statki powietrzne?

Tak. Zajmujemy się naprowadzaniem myśliwców na cele, nadzorem nad przestrzenią powietrzną, wykrywaniem obiektów latających, nawodnych i ich identyfikacją. Następnie zebrane informacje przekazujemy do innych centrów dowodzenia. Wykonujemy dokładnie takie same zadania jak lądowe stanowiska dowodzenia.

No właśnie, skoro takie stanowiska mogą mieścić się na lądzie, czy jest sens, aby te same zadania wykonywać z powietrza?

Rzeczywiście może się wydawać, że nasze zadania się dublują, ale tak nie jest. Dzięki temu, że dowodzimy z powietrza, po prostu widzimy więcej. Jesteśmy na przykład w stanie zidentyfikować obiekty, które lecą bardzo nisko lub dopiero wystartowały, natomiast naziemne radary rejestrują obecność obiektów czy statków powietrznych dopiero, gdy te znajdują się na określonej wysokości.

A czy ze względu na skalę ćwiczeń podczas NTM została też zwiększona załoga samolotu?

Aby skorzystać z możliwości szkolenia w takich warunkach, na NTM skierowaliśmy aż dwie załogi. Kiedy jedna działała na pokładzie samolotu, druga zajmowała się planowaniem kolejnych misji.
Maksymalna liczba osób, która w czasie misji znajduje się na pokładzie, to 33, minimalna 15. Jednak zazwyczaj załoga składa się z 20–22 osób. To wystarczy, żeby wykonać wszystkie zadania. Wśród członków załogi są zarówno piloci, jaki i osoby, które obsługują radary i systemy. Załoga misji dzieli się na trzy grupy. Pierwsza odpowiada za nadzór nad przestrzenią powietrzną, wykrywanie obiektów i ich śledzenie, druga to nawigatorzy, którzy naprowadzają myśliwce. Jeszcze inne zadania mają osoby, które odpowiadają za obsługę pasywnego systemu wykrywania. Dodatkowo na pokładzie podczas misji czuwa też trzech techników – jeden odpowiada za system, drugi za łączność, a trzeci za radar.

No właśnie, załogę samolotu tworzą przedstawiciele wielu nacji. To pomaga czy komplikuje realizację zadań?

Rzeczywiście załoga naszego AWACS-a składa się z przedstawicielu aż 16 nacji. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że mówimy w języku angielskim, ale każdy posługuje się innym akcentem. Zupełnie inaczej rozmawia się z Norwegiem, inaczej z Hiszpanem czy z Grekiem. Ale nie wpływa to na realizację zadań, które wykonujemy.

A ilu jest Polaków?

W naszej bazie w Geilenkirchen służy mniej więcej 1500 osób, z tego 22 z Polski. 14 z nich na pokładzie samolotów.

Ile natowskich samolotów pełni obecnie służbę?

Siły Wczesnego Ostrzegania NATO składają się z dwóch komponentów – komponentu E3A w Geilenkirchen oraz komponentu E3D w Waddington w Wielkkiej Brytanii. W Geilenkirchen mamy teraz 15 samolotów, ale we wrześniu jeden z nich zakończy służbę. Pozostałe zostaną zmodernizowane, między innymi zostaną wyposażone w nowe kokpity, tzw. glass cockpit. W Waddington statcjonuje sześć AWACS-ów.
Oprócz NATO również niektóre państwa posiadają samoloty wczesnego ostrzegania. Francuzi mają w wyposażeniu cztery samoloty, ale oni działają we własnym zakresie. Włoskie siły powietrzne są w posiadaniu kilku samolotów systemu IAI EL/W-2085, które opierają się na Gulfstreamie, czyli samolocie, który u nas służy do transportu VIP-ów. Jest to jednak jedna z najnowszych koncepcji, jeżeli chodzi o samoloty AWACS. Jeszcze mniejszy jest samolot Greków – to Embraer P-99, który bazuje na samolocie EMB-145. Turcy natomiast latają Boeingiem 737 – podobnie jak IAI EL/W-2085, jest to jedna z najnowocześniejszych amerykańskich koncepcji.

A dlaczego tyle państw zdecydowało się na posiadanie własnych AWACS-ów? Czy samoloty NATO nie są w stanie monitorować przestrzeni powietrznej samodzielnie?

Jeszcze kilkanaście lat temu uważano, że te samoloty przede wszystkim zużywają dużo paliwa, a z powodzeniem mogą je zastąpić mobilne stanowiska dowodzenia. Jednak konflikty w Afganistanie, Syrii czy Ukrainie udowodniły, że bez tego samolotu niewiele można zdziałać.

Czy to oznacza, że również działaliście na tych terenach?

Tak, byliśmy w Afganistanie do 2014 roku. Przez cały czas przestrzeń powietrzną kraju monitorowały dwa samoloty. Było to konieczne, ponieważ wówczas nie było możliwości zorganizowania tylu stanowisk naziemnych, aby zabezpieczyć całą powierzchnię Afganistanu. To wymagałoby zbudowania całej sieci radarów, co – jak wiadomo – nie było możliwe. Natomiast AWACS, dzięki swojej mobilności, radził sobie znakomicie.

Wspomniał pan też o Ukrainie…

Tak, od początku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego patrolujemy tę przestrzeń w ramach operacji „Assurance Measures”. To misja NATO, która jest realizowana we wschodniej części Europy. W jej ramach latamy także nad Rumunią czy Bułgarią. Jeden samolot codziennie znajduje się także nad Polską.
Angażujemy się w zasadzie w działania na całym świecie. Bierzemy udział w operacji „Sea Guardian”, której celem jest zapobieganie przestępstwom na Morzu Śródziemnym – przemytowi ludzi czy narkotyków. Po zamachach 11 września 2001 roku kilka samolotów zostało przebazowanych do Stanów Zjednoczonych, gdzie wspieraliśmy system obrony USA.

A jakie macie plany na przyszłość?

Oprócz prac bieżących, stawiamy na szkolenie. Niedawno wróciliśmy z Alaski, gdzie uczestniczyliśmy w ćwiczeniach „Red Flag”, a niemal prosto z NATO Tiger Meet polecieliśmy do Kanady, gdzie odbywają się manewry Maple Flag. Jesienią planujemy udział w TLP (Tactical Leadership Programme) w Hiszpanii, a także w ćwiczeniach „Trident Juncture”. Odbędzie się ono w Norwegii, Szwecji i Finlandii. 

Magdalena Miernicka
autor zdjęć: CPI NATO Tiger Meet, st. chor. sztab. mar. Arkadiusz Dwulatek/CC DO RSZ
Źródło informacji: Polska-zbrojna.pl
Czytany 595 razy Ostatnio zmieniany piątek, 22 czerwiec 2018 13:17

Artykuły powiązane

  • Jak wygląda praca JTAC-ów - nawigatorów naprowadzania statków powietrznych.

    Wiedzą wszystko o celu, który trzeba zniszczyć, znają dokładną lokalizację wojsk nieprzyjaciela oraz armii sojuszniczych. Ich informacje służą pilotom do ataku podczas misji close air suport – bliskiego wsparcia. Jak wygląda praca JTAC-ów, nawigatorów naprowadzania statków powietrznych, opowiada sierż. Burton Fitzpatrick, JTAC US Air Force. Sierżant brał udział w ćwiczeniach  „Aviation Detachment” w 31 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach.

  • Śmigłowce nad Warszawą w ramach Komitetu Wojskowego NATO.
    W dniach 28-30 września obradował w Warszawie Komitet Wojskowy NATO - najwyższy organ wojskowy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wizyta gen. dyw. pil. Jana Śliwki Szefowie obrony państw członkowskich i strategiczni dowódcy NATO uczestniczyliw obradach Komitetu Wojskowego NATO.
  • W Dniach NATO w Czechach wzięli udział także Polacy.

    W powietrzu m.in. polskie i belgijskie F-16, fiński F/A-18 Hornet, chorwackie i brytyjskie Tajfuny, francuskie Rafale, szwedzkie Drakeny, Gripeny w czeskich barwach, słowackie MiG-29 oraz różnego typu śmigłowce. A na ziemi czołgi, transportery opancerzone, samoloty myśliwskie i transportowe oraz hit pokazów – bombowiec B-52. W weekend w Ostrawie odbyły się Dni NATO.

  • Wspólne ćwiczenia Zespołu Ewakuacji Medycznej w ramach AvDet.
    W dniach 8-10 sierpnia 2018r. na terenie 8.BLTr. Kraków-Balice w ramach AvDet 18-4 odbył się wspólny trening medyczny żołnierzy Zespołu Ewakuacji Medycznej oraz 86th Aeromedical Evacuation Squadron z Ramstein A.B.
  • Jastrzębie z 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego biorą udział w ćwiczeniach MACE XIX.
    23 lipca na Słowacji rozpoczęły się ćwiczenia pk. MACE XIX, w których udział biorą dwa Jastrzębie z 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego wykonujące obecnie zadania na terenie 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego.
  • Eurofighter naturalnym pomostem ku europejskiemu samolotowi bojowemu przyszłości.

    Prezes Eurofighter Jagdflugzeug GmbH, Volker Paltzo, potwierdził, że usprawniony i zmodernizowany samolot Eurofighter Typhoon stanowiłby rdzeń dowolnego europejskiego systemu walki powietrznej przyszłości (FCAS - Future Combat Air System), uzupełniając i prowadząc współpracę w ramach dowolnego europejskiego programu myśliwca nowej generacji, niezależnie od tego, czy chodziłoby o maszyny załogowe, czy też platformy bezzałogowe.

  • Konferencja Dowódców Sił Powietrznych NATO w Ramstein.
    2-3 lipca na zaproszenie Dowódcy Sojuszniczych Sił Powietrznych gen. Todda Woltersa, inspektor sił powietrznych gen. bryg. pil. dr inż. Mirosław Jemielniak wziął udział w dorocznej konferencji Dowódców Sił Powietrznych NATO.
  • Stealth - nie taki samolot niewidzialny jak go malują?

    Stealth – zdolność do zapewnienia samolotom peleryny niewidki - w ostatniej dekadzie spotkała się z falą entuzjazmu. Jednakże doświadczony pilot Typhoona, Raffael Klaschka, dyrektor marketingu Eurofighter GmbH, uważa, że istnieją pewne dyskusyjne kwestie i fakty, które łatwo przeoczyć, gdy rozmawia się na temat tej osławionej zdolności.

  • Śmigłowce z 56. Bazy Lotniczej z Inowrocławia brały udział w APROC-18.
    W dniach 22.05-06.06.2018 r. komponent lotniczy z 56 Bazy Lotniczej (56BLot) w Inowrocławiu uczestniczył w kursie standaryzacyjnym odzyskiwania personelu (Air Centric Personnel Recovery Operative Course APROC-18), który odbył się w bazie lotniczej Gilze-Rijen w Holandii.
  • Gdy w powietrzu walkę toczą myśliwce, nawigatorzy naprowadzania na ziemi czuwają, by wszystko poszło zgodnie z planem.

    Dbają, by wojskowe samoloty latały w przydzielonych strefach ćwiczeń. Specjaliści od rozpoznania i identyfikacji, kierowania środkami walki i nawigatorzy naprowadzania Mobilnej Jednostki Dowodzenia Operacjami Powietrznymiczuwają na zieminad bezpieczeństwem podniebnych operacji. – Jesteśmy jak dodatkowa para oczu dla pilotów – mówi płk pil. Mirosław Nawrocki, dowódca jednostki.

Top