środa, 04 lipiec 2018 16:37

Dziś rocznica Katastrofy Gibraltarskiej. Jak zginął generał Sikorski?

Napisane przez Polska-zbrojna.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Generał Sikorski wizytujący Gibraltar 4 lipca 1943. Jedno z ostatnich zdjęć przed katastrofą. Z lewej gubernator Macfarlane, z prawej na pierwszym planie Victor Cazalet, a za nim w rogatywce gen. Klimecki. Foto: Wikimedia Free Licence Generał Sikorski wizytujący Gibraltar 4 lipca 1943. Jedno z ostatnich zdjęć przed katastrofą. Z lewej gubernator Macfarlane, z prawej na pierwszym planie Victor Cazalet, a za nim w rogatywce gen. Klimecki. Foto: Wikimedia Free Licence

Nieszczęśliwy wypadek, a może zamach? A jeśli zamach, to kto za nim stoi? Sowieci, Brytyjczycy, grupka wrogo nastawionych rodaków? Mimo że od katastrofy lotniczej, w której zginął gen. Władysław Sikorski, polski premier i dowódca armii na Zachodzie, mija właśnie 75 lat, nie przestaje ona budzić emocji i wątpliwości.

Generał Sikorski wizytujący Gibraltar 4 lipca 1943. Jedno z ostatnich zdjęć przed katastrofą. Z lewej gubernator Macfarlane, z prawej na pierwszym planie Victor Cazalet, a za nim w rogatywce gen. Klimecki. 

4 lipca 1943 roku samolot B-24 Liberator należący do 511 Dywizjonu Brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych runął do morza krótko po starcie z lotniska na Gibraltarze. Do katastrofy doszło o 23:06, mniej więcej 600 metrów od pasa startowego. Według oficjalnej wersji na pokładzie było 17 osób – pasażerów i członków załogi. Większość zginęła, choć nie wszystkie ciała udało się odnaleźć. Wśród ofiar był gen. Władysław Sikorski, premier i naczelny wódz Polskich Sił Zbrojnych, który wracał do Londynu z kilkutygodniowej inspekcji polskich oddziałów stacjonujących na Bliskim Wschodzie. Jego ciało nurkowie wyłowili z morza jeszcze przed północą. Wkrótce na pokładzie niszczyciela ORP „Orkan” zostało ono przewiezione do Wielkiej Brytanii i z honorami pochowane na cmentarzu w Newark. Wcześniej Anglicy je obfotografowali, ale nigdy nie przeprowadzili autopsji. Jeszcze w 1943 rok powołali oni specjalną komisję, która orzekła, że przyczyną katastrofy była awaria steru w samolocie. Jej członkowie oparli się między innymi na zeznaniach kpt. Eduarda Prchala, czeskiego pilota, który zdołał przeżyć wypadek.

Tyle wiadomo na pewno. Wokół historii nadal jest jednak mnóstwo znaków zapytania, które sprowadzić można do dwóch pytań: czy rzeczywiście był to wypadek, czy może gen. Sikorski padł ofiarą zamachu? A jeśli ktoś targnął się na jego życie – to kto i dlaczego?

Pilot dzwoni do żony

Wątpliwości budzi już sama liczba osób, które feralnego wieczoru znalazły się na pokładzie Liberatora. Według niektórych wersji mogło być ich 20, a nawet 24. A to oznaczałoby, że dla części zabrakło miejsc siedzących. Z drugiej strony, jak przypomina dr Tadeusz A. Kisielewski, politolog od lat badający okoliczności gibraltarskiej katastrofy, nie ma choćby jednego świadka, który widziałby jak do samolotu wsiada ppor. Zofia Leśniowska, córka gen. Sikorskiego, a jednocześnie jego sekretarka i szyfrantka. „Podobno pierwsi nurkowie znaleźli jej ciało, lecz nie wydobyli go, przesądnie obawiając się, że dotknięcie włosów topielicy sprowadzi na nich nieszczęście” – pisał Kisielewski w książce pt. „Zamach. Tropem zabójców generała Sikorskiego”. Podobno, bo zarówno on, jak też historyk i publicysta Dariusz Baliszewski przytaczają historię charakterystycznej bransoletki, z którą Leśniowska nigdy się nie rozstawała, a która została odnaleziona w kairskim hotelu „Mena House”. Według badaczy, Leśniowska przebywała już tam po katastrofie, uprowadzona z Gibraltaru przez Sowietów. Pozostawienie bransoletki miało stanowić sygnał, że żyje. Kilka lat później córkę Sikorskiego ponoć widział w łagrze cichociemny Tadeusz Kobyliński.

Na tym jednak nie koniec. Poważne wątpliwości budzą zeznania kpt. Prchala. Nie potrafił on podać dokładnych okoliczności katastrofy. Poza tym w momencie wyłowienia przez ekipy ratunkowe miał na sobie kamizelkę ratunkową. Piloci nie mieli w zwyczaju jej zakładać w momencie startu. Sam Prchal zaklinał się, że tego nie zrobił, nie potrafił jednak powiedzieć, kto i kiedy zdążył to zrobić. Według oficjalnej wersji, po awarii steru samolot zaczął pikować i uderzył o powierzchnię morza, by kilka minut później pójść na dno. Tymczasem Tadeusz A. Kisielewski we wspomnianej już książce przytacza relację brytyjskich żołnierzy, którzy feralnego wieczoru poszli się kąpać w Zatoce Katalońskiej i mieli okazję widzieć lot Liberatora. Według nich, samolot łagodnie wodował, co w owym czasie na Gibraltarze nie należało do rzadkości. Żołnierze widząc to zaczęli się nawet śmiać z załogi.

Wątpliwości budzą też losy drugiego pilota, Williama Herringa. Według brytyjskich śledczych, po upadku samolotu wydostał się on z kabiny, po czym najpewniej utonął. Kisielewski w to jednak powątpiewa: „Herring wiedział, że ma się urodzić jego pierwsze dziecko. Zadzwonił do leżącej w szpitalu żony, co świadczy, że było to dla niego ważne wydarzenie. Zapewne jeszcze większym wydarzeniem było to dla jego żony, dlatego nie ma powodu wątpić, że dobrze zapamiętała, iż mąż zadzwonił do niej do szpitala już po katastrofie”.

Oficjalnej brytyjskiej wersji mogłyby przeczyć wreszcie badania przeprowadzone przez nieżyjącego już prof. Jerzego Maryniaka z Politechniki Warszawskiej. Przeprowadził on symulację lotu Liberatora i jego zatonięcia. I doszedł do wniosku, że samolot musiał być przez cały czas sprawny i prawidłowo wodował.

Wszystko to, według osób wątpiących w wyniki brytyjskiego śledztwa, wskazuje, że 4 lipca 1943 roku na Gibraltarze najpewniej doszło do zamachu.

Kto skorzystał?

To jednak rodzi kolejne pytania. Przede wszystkim – w jaki sposób został przeprowadzony? Zdaniem Dariusza Baliszewskiego, pasażerowie Liberatora zginęli, zanim jeszcze wsiedli do samolotu, a sama katastrofa miała jedynie zatrzeć ślady. W książkach Kisielewskiego pojawia się hipoteza, że w samolocie został podłożony ładunek wybuchowy, w zamach zaś był zamieszany drugi pilot, który doprowadził do kontrolowanego wodowania. Rozstrzygnięcia wymaga też kwestia, kto stał za całą operacją. Zwolennicy teorii spisku zgodnie wykluczają Niemców, ponieważ ci mieliby problem w przeprowadzeniu tak skomplikowanej akcji w brytyjskiej twierdzy, w którą został zamieniony Gibraltar. Pozostają polityczni przeciwnicy Sikorskiego z kręgów polskich, a także Brytyjczycy i Sowieci. Jedni i drudzy mieli prawo obawiać się, że ujawnienie prawdy o Katyniu, do czego dążył Sikorski, zachwieje antyniemieckim sojuszem. Według Kisielewskiego, „w wymiarze politycznym na śmierci generała Sikorskiego najbardziej skorzystała Moskwa”. W okolicach Gibraltaru zginął bowiem polityk silny, a jednocześnie skłonny do jakiejś formy porozumienia ze Stalinem. Tyle że na swoich zasadach. Tymczasem Stalin dążył do bezwarunkowego uzależnienia Polski. – Ani generał Sosnkowski, który po śmierci Sikorskiego został naczelnym wodzem, ani Stanisław Mikołajczyk, który zastąpił go na stanowisku premiera, nie mieli takiej pozycji i potencjału. Pozycja Polski zaczęła słabnąć – przekonuje Wojciech Krajewski, historyk z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Czy jednak rzeczywiście oznacza to, że 4 lipca 1943 roku doszło do zamachu? – Wielu naukowców przeczy tej tezie – przypomina Krajewski i wymienia choćby specjalistę od lotnictwa Jerzego Zięboraka. – Swego czasu był on częstym gościem naszego muzeum. Zbierał materiały do analizy ostatniego lotu Liberatora. Przeprowadził ją, a efektem jego pracy stała się książka, w której udowadniał, że przyczyną katastrofy były poważne przeciążenie samolotu oraz błędy pilotów – podkreśla Krajewski.

Część teorii dotyczących zamachu podważyło też śledztwo, które od 2008 roku prowadził Instytut Pamięci Narodowej. Prokuratorzy nakazali ekshumować i dokładnie przebadać szczątki gen. Sikorskiego, które 15 lat wcześniej zostały przeniesione z Wielkiej Brytanii na Wawel, a także ciała dwóch jego współtowarzyszy. – Obraz sekcyjny oraz wyniki badań dodatkowych ukazały, że śmierć pokrzywdzonych nastąpiła w przebiegu wypadku komunikacyjnego w okolicznościach zbliżonych do tych ustalonych przez komisję brytyjską z 1943 roku – informował wówczas prokurator Marcin Gołębiewicz z IPN w Warszawie. Jednocześnie zastrzegł, że zgromadzone materiały nie pozwalają jednoznacznie wykluczyć sabotażu, który miał doprowadzić do katastrofy. Ostatecznie śledztwo zostało umorzone.

– Sprawa śmierci gen. Sikorskiego i jego współpracowników zapewne nie zostanie rozstrzygnięta, dopóki pozostaną utajnione materiały spoczywające w rosyjskich i brytyjskich archiwach – twierdzi Krajewski. Kilka lat temu Brytyjczycy zdecydowali, że odtajnienie zastrzeżonych dokumentów z czasów II wojny światowej nastąpi nie wcześniej niż w połowie lat 40. XXI wieku. – To wzmaga spekulacje. Z drugiej jednak strony wokół podobnych historii często przez lata narastają różnorakie spekulacje, tymczasem odpowiedź na wątpliwości okazuje się banalna – podsumowuje Krajewski.

Łukasz Zalesiński
Autor zdjęć: Wikipedia
Źródło informacji: Polska-zbrojna.pl
Czytany 423 razy Ostatnio zmieniany środa, 04 lipiec 2018 16:42

Artykuły powiązane

  • Sprawa polskiego pilota Dywizjonu 303 w angielskim parlamencie.
    W Izbie Gmin w Londynie odbyła się projekcja filmu Sławomira Cioka "Na zawsze pilot Spitfire'a i Dywizjonu 303" pokazującego losy Witolda Aleksandra Herbsta. Gospodarzem wydarzenia był poseł konserwatystów Andrew Rosindell a współorganizatorami Maria Golasowska ze Stowarzyszenia Polaków w Londynie Poland Street oraz Simche Steinberger - lider społeczności żydowskiej z dzielnicy Hackney. W projekcji uczestniczyli posłowie oraz przedstawiciele obu społeczności.
  • Wczoraj odbył się pogrzeb Por. pil. Krzysztofa Sobańskiego.

    Najpierw były niedowierzanie i szok. Później wielki smutek. To ogromna strata. Krzysztof był świetnym pilotem i dobrym przyjacielem – tak o tragicznie zmarłym lotniku mówią jego koledzy z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Por. pil. Krzysztof Sobański zginął 6 lipca w katastrofie MiG-a-29. Wczoraj odbył się jego pogrzeb.

  • Katastrofa myśliwca MiG-29. Przyczyny wypadku są nadal nieznane.

    Tuż przed 2 w nocy w okolicach Pasłęka w województwie warmińsko-mazurskim podczas lotu szkolnego rozbił się myśliwiec MiG-29 z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka. – Pilot katapultował się, ale niestety nie przeżył wypadku. Sprawę wyjaśni Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego – mówi mjr Dariusz Kurowski z Dowództwa Generalnego.

  • Richard Kornicki, syn majora Franciszka Kornickiego na dwusetnym przedstawieniu "Pilotów".

    Świętowanie dwusetnego przestawienia w tak doborowym towarzystwie to dla nas prawdziwy zaszczyt i wyróżnienie. Podczas wczorajszego spektaklu gościliśmy Richarda Kornickiego – syna wielce zasłużonego pilota RAF-u, majora Franciszka Kornickiego. - informuje Teatr Muzyczny Roma.

  • Uroczyste odsłonięcie pomnika ku czci poległym w 1939 r. lotnikom.

    W dniu 25.05.2018r. dowódca 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego p.o. Robert GURZĘDA, szef sztabu ppłk Krzysztof BIEŃ, kapelan garnizonu Łask ks. kan. ppłk Krzysztof MAJSTEREK oraz kompania honorowa wzięli udział w uroczystym odsłonięciu pomnika w lesie k. Gór Prusinowskich.

  • Odrestaurowana Memphis Belle odsłonięta w Muzeum Narodowym Sił Powietrznych USA.

    Siedemdziesiąt pięć lat temu 17 maja 1943 r. załoga bombowca B-17F Memphis Belle ukończyła 25. misję bojową w okupowanej przez nazistów Europie. Pokonali nieprzezwyciężone siły przeciwnika, stając się załogą pierwszego ciężkiego bombowca Sił Powietrznych Sił Zbrojnych USA, który w ten sposób ukończył z powodzeniem 25 misji i powrócił szczęśliwie do Stanów Zjednoczonych.

  • Rok temu zmarł kpt. Alex Herbst. W Polsce będzie można zobaczyć film o tym pilocie.

    Rok temu, dokładnie 25 maja, a 26 maja czasu polskiego, zmarł pilot kpt. Alex Herbst. Jeden z ostatnich jeszcze żyjących pilotów polskich dywizjonów uczestniczących w powietrznych walkach II Wojny Światowej. Witold Aleksander Herbst urodził się w 1919 r. w Warszawie. Już jako nastolatek zapragnął latać.

  • Noc Muzeów w Muzeum Lotnictwa Polskiego - Pierwsze odrzutowce.

    W piątek , 18 maja 2018 o godzinie 20:00 w Noc Muzeów, w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie odbędzie się spotkanie pasjonatów awiacji aby porozmawiać o pierwszych odrzutowcach.

  • Polskie Gokarty w Anglii promują waleczny Dywizjon 303.

    W Wielkiej Brytanii od pewnego czasu działa team kartingowy, który przyjął nazwę "Dywizjon 303". Jego twórcy w ten sposób chcą promować Polskę i pamięć o walecznych pilotach z Dywizjonu 303. Jak możemy przeczytać na stronie polskikarting.pl być może klub dostanie dofinansowanie na rozwój od rządu polskiego.

  • 110 lat temu urodziła się Janina Lewandowska, zamordowana w Katyniu.

    Lubiła chodzić własnymi ścieżkami, często wbrew ojcu, który był jedną z najbardziej szanowanych postaci w przedwojennej Polsce. Marzyła o karierze śpiewaczki, potem o lataniu maszynami z biało-czerwoną szachownicą na skrzydłach. I właśnie to marzenie zaprowadziło ją do dołów śmierci w Katyniu. 78 lat temu została zamordowana ppor. Janina Lewandowska.

Top