Był rok 1982. Od czterech lat byłem pracownikiem ZRLiLK. Ten akurat dzień, 36 lat temu, pamiętam w miarę dobrze. Miałem wtedy dzienny dyżur; gdy wjechałem na wieżę, by zmienić kolegę, dowiedziałem się, że żołnierz porwał Tu-154 Maleva, siedzi w kabinie z gotowym do strzału kałasznikowem i 30 sztukami ostrej amunicji.

Top