- Brr, zimno i mokro, a mamy lecieć… - niepokoiła się w środę, 6 września, Dominika Jurkiewicz z Torunia. W piątek o ósmej pułap chmur w Łomży na wysokości 50 -70 m, mżawka. - Musiałem wylądować w Szorcach, nie dało się lecieć. Znad Biebrzy poszła mgła, prawie zero widoczności - zadzwonił kilka minut później Zbyszek Kędziora, który wystartował w Brodach.

Dział: Sporty lotnicze
Top